Ul. Centralna 20 lok. 0/14, 43-346 Bielsko-Biała 602 231 606
Dziecko, Rodzina

W języku potocznym często używa się sformułowania: „samotni rodzice” – dlaczego Ty używasz do ich określania nazwy „samodzielni”. Czy to forma manifestu?


M. Gołda
: Ładnie to ujęłaś – tak, to forma manifestu. Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, ale w sumie to ciekawy trop. Coś w tym jest… „Samotna matka” – to brzmi strasznie przygnębiająco! Sformułowanie „samodzielna mama” brzmi o wiele bardziej odpowiednio do to tego, jak się czułam, kiedy się rozwodziłam.


Z wykształcenia jestem m.in. językoznawcą. Powodowało to, iż naprawdę ważnym było dla mnie w tamtym czasie, aby nazwać siebie adekwatnie. Słowa mają swoją energię, prawda? Niestety, anachroniczne polskie nazewnictwo dla matek i ojców po rozstaniach czy rozwodach przewidywało tylko jedną formę – „samotny rodzic”, „samotna matka”. Zaczęłam więc nazywać siebie „mamą samodzielną”. Zaczęłam o tym mówić głośno. To było już dobrych parę lat temu. Najpierw wśród przyjaciół wypróbowywałam to określenie, później używałam go pośród znajomych z pracy. Większość reagowała entuzjastycznie.


Z czasem, gdy poznałam więcej rodziców w mojej sytuacji, dostawałam jednoznaczne pozytywny feedback: „tak, to jest to, jestem samodzielną mamą, jestem samodzielnym tatą”. Inni też chcieli tak siebie nazywać. Z takim określeniem o wiele łatwiej było im się utożsamić. I tak to zaskoczyło. Teraz już znasz historię tego sformułowania od kuchni…


Dzisiaj nie tylko sama używasz wspomnianego określenia, ale walczysz, by popularyzować je w przekazie masowym.


M. Gołda:
Oczywiście. Powiem więcej – chciałabym, aby także w języku urzędowym, zamiast „samotny rodzic” pojawiło się określenie „samodzielny rodzic”. Ostatnio, gdy wypełniałam PIT roczny, naprawdę miałam ochotę przekreślić „osoby samotnie wychowujące dzieci” i nadpisać „osoby samodzielnie wychowujące dzieci”.


Wierzę, że dzisiejsi rodzice po rozstaniach wcale nie muszą godzić się na tę przygnębiającą i negatywną łatkę „rodziców samotnych”
. W symboliczny sposób można powiedzieć, że to, co robię i jak pracuję na co dzień, z samodzielnymi rodzicami, w tym również mój kurs online dla Samodzielnych Rodziców – stanowi pewien pomost, którym każdy rodzic może przejść od stanu „samotności”, do stanu „samodzielności”.


Cieszę się też, że ten temat jest też podejmowany w mediach. Zawsze, gdy jestem zapraszana do radia albo telewizji w charakterze coacha i samodzielnej mamy, cieszę się, że mogę o tym mówić głośno. Wielu osobom zmienia to po prostu optykę, gdy widzą, że nie muszą wchodzić w rolę samotnych. Zwykle dostaję również wiele ciepłych słów od innych rodziców. To bardzo miłe. Ale przede wszystkim potrzebne.


Z jakimi trudnościami – w Twojej ocenie, spotykają się rodzice samodzielnie wychowujący dzieci?


M. Gołda
: To dobre pytanie, a jednocześnie… temat-rzeka. Przede wszystkim, rodzice samodzielnie wychowujący dzieci mają te same problemy, co inni rodzice, z tym że często są one pomnożone przez dwa. To, co się w pełnych rodzinach dzieli się na dwoje, rodzice samodzielni muszą dźwignąć sami. Najtrudniej jest, gdy pracujesz, dziecko jest małe i zachoruje. Wtedy naprawdę ciężko nawet wyjść do warzywniaka. Takie przyziemne sprawy mogą wydawać się błahe dla otoczenia, ale bywa że naprawdę przytłaczają, kiedy uzbiera się ich cała masa. Albo gdy musisz być w dwóch miejscach równocześnie, np. na przeciągającym się spotkaniu w pracy i w szatni w przedszkolu, żeby zdążyć odebrać swoje dziecko. Niełatwo bywa z jedną pensją w domu, a alimenty – umówmy się – przeważnie to „wacikowe kwoty”.


Gdzie zatem szukać pomocy?


M. Gołda:
Osobiście, zachęcam samodzielnych rodziców, aby dawali sobie pomóc i korzystali z pomocy bliskich, życzliwych im osób. Nam, „samodzielnym”, często towarzyszy typowy zestaw przekonań o tym, że „musimy sami”. Guzik-prawda, nie musimy. Ja sama, długo do tego dochodziłam. Za długo… Gdy wreszcie poszłam po rozum do głowy, odetchnęłam z ulgą. Okazało się, że wokół jest mnóstwo osób skorych do udzielenia mi pomocy.


„Drodzy samodzielni rodzice, nie musimy być superbohaterami. Otaczajmy się życzliwymi, pomocnymi osobami i pozwólmy sobie skorzystać z pomocnej dłoni. Rozstanie to nie jest żadna kara i żadnej ceny spłacać nie musicie. Nie musicie się umęczać i zamęczać”


I jeszcze jedno. Zróbcie, ile się tylko da,a by jak najlepiej ułożyć relacje z drugim rodzicem dziecka. Będziecie mogli wspierać się wzajemnie i pomagać sobie w potrzebie. To jest nieocenione. Warto poświecić na ułożenie tych relacji naprawdę dużo czasu i energii, bo procentuje to w przyszłości. Ja np. pamiętam, jak mój były mąż przyjeżdżał do mnie do domu, by pomóc mi przy chorym synku, kiedy mały miał ospę i trzeba było szybko wysmarować go gencjaną. Pierwszych kilka kropek znosił dzielnie, ale kiedy trzeba było wysmarować 150 kropek po kolei, dostawał szału. Były mąż przyjeżdżał i razem smarowaliśmy go w ekspresowym tempie, na cztery ręce, tata na plecach, ja z przodu. Wtedy udawało się z tym uwinąć, zanim synek zdążył wpaść w czarną rozpacz. Do dziś jest tak, że oboje wiemy, że w razie potrzeby możemy na siebie liczyć. Do takiego podejścia trzeba dojrzeć. Ale warto, naprawdę. Od czego zacząć? Od uzmysłowienia sobie, że jesteśmy rodzicami dziecka, które oboje bardzo kochamy, a zatem gramy do jednej bramki. To jest ważniejsze niż animozje z przeszłości.


A zatem wiedzę na temat samodzielnego rodzicielstwa czerpiesz z własnych doświadczeń?


M. Gołda:
Oczywiście. To moje główne źródło inspiracji. Kolejnym, równie ważnym, są spotkania z innymi samodzielnymi rodzicami. Znam ich wielu, prywatnie i zawodowo. Od kilku lat organizuję warsztaty, prowadzę sesje, a teraz jeszcze stworzyłam ten kurs. Chciałam, by znalazło się w nim maksimum potrzebnych treści, ale wyselekcjonowanych, takich naprawdę istotnych. Udało się skondensować tę wiedzę do 8 modułów, z czego jeden moduł poświęcony jest zagadnieniom prawnym. Było to możliwe dzięki wielu latom własnych doświadczeń, praktyce i byciu blisko doświadczeń innych ludzi w podobnej sytuacji.


W czym według Ciebie, pomóc ma Twój kurs?


M. Gołda:
Ten kurs pomaga przede wszystkim uporządkować sprawy po rozstaniu. Oczywiście nie jest to kurs o tym, kto ma wziąć piekarnik, a kto pralkę, ale o tym, jak rozmawiać ze sobą, aby dojść do porozumienia w tych i innych kwestiach. Mój kurs kładzie duży nacisk na komunikację i relacje z innymi. To z kolei, przydaje się nie tylko do doskonalenia umiejętności rozmawiania ze skonfliktowanym z nami, byłym współmałżonkiem, ale także do wchodzenia w inne, nowe relacje w przyszłości.


Mówiąc po kolei, mój kurs ma pomóc rodzicom po rozstaniu ułożyć sobie w głowie różne sprawy. To kurs coachingowy. Pomaga więc z dystansu spojrzeć na wydarzenia w naszym życiu po to, by odkryć w nich szanse, które warto wykorzystać. Ten kurs uczy również, jak radzić sobie z codziennymi wyzwaniami. Można tu znaleźć mnóstwo praktycznych narzędzi, np. uważnego obchodzenia się z emocjami. Ponadto pomaga świadomie budować relację z dziećmi; wyjaśnia, jak pomóc im odnaleźć się po rozstaniu rodziców. Można się z niego dowiedzieć, jak poukładać sobie w głowie sprawy miłości, przyszłych relacji, patchworków itd. Pozwala też poznać osoby w podobnej sytuacji.


Oprócz ćwiczeń coachingowych kurs pełen jest różnych przykładów z życia wziętych. A na takich przykładach znacznie łatwiej coś przećwiczyć. Można uniknąć błędów i zainspirować się. I wreszcie – dzięki obecności prawnika w jednym z modułów tego kursu, można dowiedzieć się bardzo wiele o prawnych aspektach rozstania.


Czy uważasz że praca w domowym zaciszu, bez udziału specjalisty – terapeuty czy psychologa, może okazać się wystarczająca?



M. Gołda:
Jestem o tym całkowicie przekonana. Gdybym nie była coachem, a terapeutą, to może odpowiedziałabym przecząco. Ale to kurs coachingowy, korzystający z metod coachingowych, oparty na coachingowych ćwiczeniach. Jest specjalnie zaprojektowany w ten sposób, by każdy, dosłownie każdy – mógł pracować z nimi samodzielnie. Ja nie wiem lepiej, co jest najlepszym wyjściem dla pani Kowalskiej; to pani Kowalska jest najlepszą ekspertką ds. swojego życia, nie jej coach. Ja tylko dostarczam narzędzi, które dopiero w rękach osoby zmotywowanej zaczynają działać. I wtedy potrafią zdziałać cuda. Ale to nie ja te cuda wyczarowuję. Ja inspiruję, prowadzę przez proces, wspieram. Cuda każdy ma swoje na taką skalę, na jaką się zaangażuje. Ponadto, praca w zaciszu domowym nie wymaga wychodzenia z domu. Samodzielny rodzic umie to docenić. Nie wymaga też nakładu środków takich, jak podczas indywidualnych sesji z coachem.


A dla dziecka? Jakie korzyści przynosi udział rodzica w Twoim kursie?


M. Gołda:
Trafne pytanie! Kurs przeznaczony jest oczywiście dla rodziców, ale dziecku, za pośrednictwem rodzica i zmiany jego zachowania, może również przynieść wiele korzyści. Porównałabym ten efekt do zaleceń, jakie dawane są rodzicom w samolocie – w razie gdyby ciśnienie w kabinie spadło, najpierw załóż maskę tlenową sobie, a dopiero potem dziecku.


Mówi się, że szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko. Dokładnie tak jest. W myśl tej zasady, można by dodać: „ogarnięty” po rozstaniu rodzic, to „ogarnięte” dziecko. Innymi słowy, kiedy my, dorośli, uporamy się z bólem po rozwodzie, nie będziemy przenosić go na dzieci. A o to przecież chodzi, prawda? Każdemu rodzicowi zależy na szczęściu dziecka i nie chce obarczać go swoimi problemami. W swoim kursie mówię o tym, jak to zrobić  i pokazuję, jak ćwiczyć to w domu. Omawiam też sporo sytuacji, które mogą spotkać samodzielnego rodzica, a z których on nawet nie zdaje sobie jeszcze sprawy. Dzięki temu, zmniejszamy wiele lęków. Ten kurs mówi też sporo o tym, jak budować relacje z dziećmi oparte na empatii. To z kolei wnosi do tej relacji więcej spokoju, cierpliwości i wdzięczności w życiu rodzinnym.


Skąd pomysł, aby zawrzeć w Twoim Kursie część poświęconą prawu rodzinnemu i opiekuńczemu?


M. Gołda:
Znowu – pomysł z życia wzięty. Pracując nad kursem, rozmawiałam z wieloma osobami. Na sesjach, warsztatach, które prowadzę, ale również podczas pogłębionych wywiadów z samodzielnymi rodzicami, które przeprowadzałam, aby lepiej zrozumieć, czego mogą oczekiwać w tego typu kursie. „Przydałoby się w tym kursie jakieś wsparcie prawne”, słyszałam od nich. To dzięki ich zbiorowej mądrości pojawił się ten wątek. Jako coach nie chciałam wchodzić w buty prawnika, zaprosiłam więc do współpracy kogoś, kto zna się na tym lepiej, Jednocześnie postawiłam na osobę, którą znam i wiem, że ma świetne podejście do ludzi, mec. Dagmarę Jagodzińską.


W jaki sposób można zapoznać się z Kursem?



M. Gołda:
To, czy kurs może nam się przydać, czy jest czymś, co faktycznie nas interesuje, możemy łatwo sprawdzić na stronie samego kursu www.samodzielnirodzice.com. Na stronie znajdują się szczegóły tego, co obejmuje kurs i jak można z niego skorzystać. Pragnę, aby kurs ten, okazał się na tyle trafny i pomocny, żeby każdy samodzielny rodzic mógł wracać do niego po wielokroć i wyciągąć z niego jak najwięcej korzyści dla siebie i swojego dziecka. Tego właśnie życzę wszystkim Samodzielnym rodzicom.

0

Dziecko

Spora część Klientów zamierzających wszcząć postępowanie alimentacyjne lub zgłosić roszczenie alimentacyjne w pozwie rozwodowym, zadaje pełnomocnikom pytanie o to, jak określić wysokość należnych ich dziecku alimentów. Ostateczne dookreślenie kwoty dochodzonego roszczenia alimentacyjnego zależy jednak od samego Klienta. To jego decyzja przesądzi o wpisaniu do pozwu (o rozwód lub alimenty) konkretnej kwoty dochodzonego roszczenia. Zanim jednak pozostawimy Klientowi wybór w zakresie dookreślenia konkretnej wysokości roszczenia alimentacyjnego, niezbędne staje się pouczenie Klienta o tym, czemu właściwie służyć mają alimenty, od czego zależy ich wysokość oraz jakie potrzeby uznaje się w praktyce za „potrzeby usprawiedliwione”.


Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie pomaga nam w precyzyjnym ustaleniu wysokości dochodzonych alimentów. Art. 135 K.R.O. ogranicza się w tym względzie do stwierdzenia: „zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego„. Z tego, że o wysokości możliwych do zasądzenia alimentów decydować będzie m.in. wysokość możliwości majątkowych (zasobność majątku) oraz zarobkowych (wysokość wynagrodzenia, dochodów z działalności) pozwanego, najczęściej doskonale zdajemy sobie sprawę.


Zauważalne trudności budzi jednak określenie zakresu tzw. „usprawiedliwionych potrzeb” uprawnionego do alimentacji. Czym zatem są wspomniane „usprawiedliwione potrzeby”?


Potrzeby usprawiedliwione to takie, których zaspokojenie pozwala uprawnionemu żyć w warunkach odpowiadających jego wiekowi, stanowi zdrowia, wykształceniu itp. Katalog owych potrzeb jest sprawą indywidualną.
Niezaspokojone potrzeby wierzyciela można uznać za usprawiedliwione (a jego sytuację prawną za uzasadniającą wystąpienie do sądu o alimenty), jeżeli nie potrafi on ich zaspokoić samodzielnie pomimo podejmowania w tym zakresie starań*


Dobra praktyka wskazuje na to, aby w pozwach alimentacyjnych uwzględniać co najmniej:
  • miesięczne koszty związane z zakupem wyżywienia;
  • miesięczne koszty związane z zakupem środków czystości i kosmetyków;
  • miesięczne koszty nauki – opłacenia szkół/przedszkoli, zakupu materiałów edukacyjnych, pokrycia komitetów;
  • miesięczne koszty leczenia i wizyt lekarskich, dodatkowo także koszty zakupu leków i suplementów;
  • miesięczne koszty dojazdów do szkoły oraz do domu;
  • miesięczny koszt zakupu odzieży i obuwia – najłatwiej szacowany jako łączny, roczny koszt odzieży podzielony przez ilość miesięcy;
  • miesięczny koszt rozrywki/wyjść dziecka – w przypadku dziecka młodszego, także zakupu zabawek.


UWAGA: warto pamiętać, że do zakresu usprawiedliwionych potrzeb małoletnich w istocie należy doliczyć także koszty mediów zużywanych przez małoletniego, jako członka rodziny zamieszkującej dany lokal lub budynek.
Do zakresu potrzeb uprawnionego do alimentacji wchodzić będzie zatem również szacunkowa wartość przypadającego na małoletniego udziału w kosztach związanych z opłaceniem czynszu za lokal mieszkalny, a także opłat za dostarczenie gazu, wody, prądu, wywóz odpadów, odprowadzenie ścieków i inne.


Wypada zaznaczyć na koniec, iż pojęcie usprawiedliwionych potrzeb wymagać będzie każdorazowo doprecyzowania o szczegóły indywidualnego przypadku. Tak też jeśli dla przykładu, małoletni choruje na atopowe zapalenie skóry, w kosztach jego utrzymania uwzględnić należy szereg medykamentów, środków czystości i środków pielęgnacyjnych posiadających dla niego charakter niezbędny dla zachowania zdrowia i komfortu życia. Jeśli zaś małoletni cierpi z powodu wad postawy, niezbędna może okazać się gimnastyka korekcyjna, fizjoterapia czy odpowiednie zajęcia na basenie, itd.


Co niezwykle istotne, pamiętać należy, iż potrzeby uprawnionego, poza tym, iż „usprawiedliwione” muszą być także realne!
Każda ze szczególnych potrzeb dziecka winna być przy tym należycie udokumentowana, dla wykazania wiarygodności twierdzeń o konieczności jej zaspokojenia.


Po ustaleniu łącznych kosztów utrzymania dziecka, niezbędnym jest wreszcie określenie tego, w jakich częściach każde z rodziców będzie partycypować w ich pokryciu. Niepisana zasada zakłada, iż koszty te winny rozkładać się mniej więcej po połowie. Warto pamiętać jednak o tym, iż zgodnie z par. 2 art. 135 K.R.O. wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego; w takim wypadku świadczenie alimentacyjne drugiego z rodziców polegać będzie na pokrywaniu w całości lub w części kosztów utrzymania lub wychowania uprawnionego.


To jednak, czy całość lub część świadczenia alimentacyjnego przypadającego na rodzica zamieszkującego z małoletnim, może być w całości lub części zaspokajana poprzez samą tylko opiekę nad małoletnim (tj. przy założeniu braku lub ograniczonej wysokości alimentów pochodzących od tego rodzica) oceni Sąd, w konkretnym stanie sprawy.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska


# władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

1

Dziecko, Małżeństwo

W jednej z wiadomości skierowanych na skrzynkę mailową mojego bloga otrzymałam pytanie dotyczące władzy rodzicielskiej. Autorka pisała w mailu: „Ojciec dziecka przebywa aktualnie na terenie Niemiec. W Polsce bywa tylko przy okazji Świąt, czasem wraca na wakacje. Często zdarzając się sytuacje, w których potrzebuję jego zgody, ostatnio zdarzyło się to przy zapisywaniu dziecka do przedszkola i załatwianiu dla niego paszportu. Proponowałam mężowi rozwiązanie problemu na drodze sądowej, ale kategorycznie się temu sprzeciwia. Co robić?”


Zgodnie z art. 111 § 1 K.r.o., jeżeli władza rodzicielska nie może być wykonywana z powodu trwałej przeszkody albo jeżeli rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka, sąd opiekuńczy pozbawi rodziców władzy rodzicielskiej. Pozbawienie władzy rodzicielskiej może być orzeczone także w stosunku do jednego z rodziców.


Przeszkoda w wykonywaniu władzy rodzicielskiej ma mieć charakter trwały. Przez trwałą przeszkodę, uniemożliwiającą wykonywanie władzy rodzicielskiej, należy rozumieć taki układ stosunków, który wyłącza sprawowanie przez rodziców władzy rodzicielskiej na stałe w tym sensie, że albo według rozsądnego przewidywania nie można ustalić czasu trwania tego układu, albo – co najmniej – że układ ten będzie istniał przez czas długi (zob. postanowienie SN z dnia 2 czerwca 2000 r., II CKN 960/00, LEX nr 51976).


W literaturze, za trwałą przeszkodę w wykonywaniu władzy rodzicielskiej uznaje się takie sytuacje, jak np. wyjazd za granicę z zamiarem stałego pobytu
, skazanie na karę pozbawienia wolności na czas dłuższy – aż do chwili upełnoletnienia się dziecka. Są to zatem przyczyny mające charakter obiektywny.


Autorka skierowanego do mnie listu wskazała wyraźnie, iż  ojciec dziecka przebywa za granicą w sposób trwały tj. jak należy domniemywać – prezentując przy tym zamiar osiedlenia się na terytorium Niemiec i zamieszkania nań, na stałe lub co najmniej na okres kilku lat. Trudno więc oczekiwać od niego realnej, bieżącej partycypacji w podejmowaniu decyzji dotyczących dziecka, na równi z matką. Istotnie, jak wskazuje na to autorka listu, może dochodzić do sytuacji, w których brak „niezwłocznej” zgody ojca (lub co gorsza niemożność jej uzyskania w ogóle, z uwagi na brak kontaktu z osobą przebywającą za granicą) może utrudniać załatwienie spraw niezwykle istotnych z perspektywy dobra małoletniego – jak choć przeprowadzenie poważniejszego zabiegu operacyjnego bez zgody obojga rodziców i inne.


O ile zatem stan ten, pomimo często odczuwanych trudności w bieżącym, samodzielnym decydowaniu o kwestiach dotyczących małoletniego, udaje się rodzicowi pozostałemu w kraju, sporadycznie „przezwyciężać” (głównie w przypadku spraw o mniejszym znaczeniu), o tyle pozostaje on całkowicie niedopuszczalny z perspektywy decyzji istotnych dla osoby i majątku dzieci. W ostatnich z wyżej wymienionych sytuacji, brak zgody rodzica obecnego w kraju na określone zabiegi, czy procedury dotyczące małoletnich, może okazać się dalece niekorzystny w skutkach, dla samych małoletniego.

Pozbawienie władzy rodzicielskiej nad małoletnim, rodzica pozostającego za granicą, jest jednak rozwiązaniem najdalej ingerującym w sferę jego praw i obowiązków rodzicielskich. Bywa więc, iż w przypadku rodziców czasowo przebywających za granicą, sąd opiekuńczy zawiesza jedynie ich władzę rodzicielską. Zgodnie z przepisami prawa rodzinnego i opiekuńczego, zawieszenie władzy rodzicielskiej możliwe jest w razie przemijającej przeszkody w jej wykonywaniu. Jak wynika to z ugruntowanej linii orzecznictwa Sądu Najwyższego, „przeszkodę taką może stanowić pobyt w więzieniu czy też długotrwały pobyt za granicą. Podobnie może powstać konieczność zawieszenia władzy w razie długotrwałego pobytu w szpitalu. Przyczyna zawieszenia władzy rodzicielskiej leży po stronie rodziców” (Postanowienie SN z dnia 8 października 1964 r., II CR 418/64 (w:) J. Gudowski, Kodeks rodzinny…, s. 376; postanowienie SN z dnia 8 października 1964 r., II CR 410/64 (w:) J. Gudowski, Kodeks rodzinny…, s. 376).

Co ciekawe, zdarza się jednak, iż nawet w przypadku rodzica nie czasowo, a „stale” przebywającego za granicą, Sąd stosuje rozwiązanie mniej ingerujące w sferę jego władzy rodzicielskiej. Tak też w wyroku SN z dnia 29 listopada 1999 r. (III CKN 483/98, LEX nr 1232431), Sąd ten stwierdził, iż podstawą uzasadniającą zawieszenie władzy rodzicielskiej może być stały pobyt za granicą rodzica. Jak widać, wiele zależy więc od deklaracji rodzica przebywającego za granicą, dotyczących tego jak widzi swoją przyszłość poza granicami kraju i czy przebywa poza terytorium Polski, z zamiarem osiedlenia się na obczyźnie na stałe. Indywidualne okoliczności danej sprawy mogą jednak sprawić, iż nawet na wypadek występowania po stronie rodzica zamiaru osiedlenia się za granicą na stałe, Sąd może czasowo zastosować względem niego rozwiązanie mniej kategoryczne w skutkach, polegające na zawieszeniu, nie zaś pozbawieniu go władzy rodzicielskiej nad dzieckiem.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

0

Dziecko

Do postępowania w sprawie o separację, odpowiednie zastosowanie znajdują przepisy dotyczące postępowania rozwodowego. Analogiczny do orzeczenia rozwodu, pozostaje także skutek orzeczenia separacji, polegający na ustaniu wspólności małżeńskiej majątkowej małżonków (o ile w tym właśnie ustroju, małżonkowie ci, pozostawali przed wydaniem wyroku).


W postępowaniu o separację reguluje się także wszystkie kwestie o których mowa była przy okazji rozwodu. Orzeka się zatem o kwestii winy za doprowadzenie do rozkładu pożycia, kwestii wykonywania władzy rodzicielskiej, ewentualnie także miejscu zamieszkania wspólnych, małoletnich dzieci stron; reguluje się kwestie alimentacyjne i ustala kontakty rodziców z małoletnimi dziećmi.


Na pierwszy rzut oka może zatem wydawać się, że oba postępowania wywierają tożsame skutki prawne. Nic bardziej błędnego. Pomiędzy separacją i rozwodem zachodzi bowiem zasadnicza różnica, polegająca na tym, iż małżonkowie pomiędzy którymi doszło do prawomocnego orzeczenia separacji, w dalszym ciągu związani są węzłem małżeństwa. Oznacza to, iż nie mogą zawrzeć kolejnego związku małżeńskiego. Kobieta względem której orzeczono separację, nie może także powrócić do swojego panieńskiego nazwiska.


Należy pamiętać, iż całkowicie różne są także przesłanki orzeczenia rozwodu i separacji. Dla orzeczenie o rozwiązaniu małżeństwa poprzez rozwód, konieczne jest stwierdzenie przez Sąd, trwałego i zupełnego rozkładu pożycia małżeńskiego stron. W przypadku separacji wystarczy, aby rozkład pożycia pozostawał zupełny.


Opcję separacji w praktyce, wybierają wiec najczęściej te z małżeństw, które choć przekonane o zupełnym rozkładzie swojego pożycia, nie chcą decydować się na ostateczne zerwanie węzła małżeństwa.


Nierzadko wynika to ze względów religijnych lub światopoglądowych. Bywa też tak, że małżonkowie żywią jeszcze nadzieje na powrót do wspólnego pożycia. Warto dodać, iż jeśli powrót ten nastąpi, możliwe jest w każdym czasie zniesienie separacji, na zgodny wniosek stron. Spowoduje to zniweczenie skutków jej orzeczenia, a i powrót przez małżonków do stanu sprzed wydania wyroku o separacji.


Może jednak zdarzyć się tak, że żądania obojga małżonków pozostawać będą rozbieżne. Jeżeli jeden z małżonków żąda orzeczenia separacji, a drugi orzeczenia rozwodu i żądanie to jest uzasadnione, sąd orzeka rozwód. Jeżeli jednak orzeczenie rozwodu nie jest dopuszczalne, a żądanie orzeczenia separacji jest uzasadnione, sąd orzeka separację.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

0

Dziecko

Pytanie czytelniczki: Jestem matką samotnie wychowującą dziecko. Chciałabym złożyć wniosek o 500+. Urzędnik w Urzędzie Miasta poinformował mnie jednak, że nie otrzymam świadczenia, jeśli nie dostarczę prawomocnego wyroku alimentacyjnego. Do czasu, w którym upływa termin końcowy składania wniosków nie zdążę uzyskać wyroku zasądzającego alimenty. Czy mam jakiekolwiek szanse na otrzymanie świadczenia?


Odpowiedź:
Zgodnie z treścią art. 8 ust 2 Ustawy z dnia 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (Dz.U.2016.195 z dnia 2016.02.17 z późn. zm.) świadczenie wychowawcze na dane dziecko nie przysługuje, jeżeli osobie samotnie wychowującej dziecko nie zostało ustalone, na rzecz tego dziecka od jego rodzica, świadczenie alimentacyjne na podstawie tytułu wykonawczego pochodzącego lub zatwierdzonego przez sąd.


Aby otrzymać świadczenie 500+ osoby samotnie wychowujące dziecko muszą zatem legitymować się tytułem wykonawczym pochodzącym od Sądu lub zatwierdzonym przez ten Sąd. Mowa tu o:


– wyroku zasądzającym na rzecz małoletniego (ew. małoletnich) świadczenie alimentacyjne (może występować w dwóch wariantach: wyroku rozwodowego, w treści którego, w jednym z punktów Sąd zasądził alimenty na rzecz małoletnich dzieci rozwiedzionych małżonków, bądź zwykłego wyroku alimentacyjnego czyt. zasądzającego lub podwyższającego świadczenie alimentacyjne);


– ugodzie sądowej lub ugodzie zawartej przed mediatorem i zatwierdzonej przez Sąd.


Dokument złożyć należy jednocześnie z wnioskiem o wypłatę świadczenia. Reguła powyższa nie dotyczy aż 5 przypadków. Mowa tu o sytuacjach, w których:

  1. drugie z rodziców dziecka nie żyje;
  2. ojciec dziecka jest nieznany;
  3. powództwo o ustalenie świadczenia alimentacyjnego od drugiego z rodziców zostało oddalone;
  4. sąd zobowiązał jedno z rodziców do ponoszenia całkowitych kosztów utrzymania dziecka i nie zobowiązał drugiego z rodziców do świadczenia alimentacyjnego na rzecz tego dziecka;
  5. dziecko, zgodnie z orzeczeniem sądu, jest pod opieką naprzemienną obojga rodziców sprawowaną w porównywalnych i powtarzających się okresach.


Co dzieje się jednak w sytuacji, w której rodzic samotnie wychowujący dziecko nie dysponuje żadnym z wyżej wymienionych tytułów? Cóż, nie pozostaje nic innego, jak zainicjowanie jednej z dróg zmierzających do ustalenia na rzecz małoletniego, świadczenia alimentacyjnego, na przyszłość.


Pośród możliwych wariantów wyróżnia się złożenie pozwu o zasądzenie świadczenia alimentacyjnego ewentualnie pozwu o rozwód, zawierającego żądanie zasądzenia alimentów (co spowoduje wszczęcie postępowania sądowego). Jak stanowi art. 333 § 1 k.p.c. sąd z urzędu nada wyrokowi przy jego wydaniu rygor natychmiastowej wykonalności, jeżeli: zasadza alimenty – co do rat płatnych po dniu wytoczenia powództw, a co do rat płatnych przed wniesieniem powództwa za okres nie dłuższy niż za trzy miesiące.


Możliwe jest także skierowanie sprawy na drogę postępowania mediacyjnego. Wyjście to, warto zastosować w przypadkach, rokujących nadzieją na osiągnięcie przez rodziców porozumienia co do wysokości ewentualnego świadczenia alimentacyjnego. Na wypadek nie dojścia przez rodziców do porozumienia, rodzic zainteresowany zasądzeniem alimentów na rzecz małoletniego, zmuszony będzie bowiem i tak, do zainicjowania postępowania sądowego, celem rozstrzygnięcia przez Sąd o wysokości należnych małoletniemu alimentów. Warto podkreślić w tym miejscu, iż skuteczne zastosowanie trybu mediacyjnego, może jednak znacznie przyśpieszyć procedurę uzyskania tytułu wykonawczego. Ugoda zawarta przed mediatorem, podlega zatwierdzeniu przez Sąd poprzez nadanie klauzuli wykonalności. W ten sposób staje się „tytułem wykonawczym zatwierdzonym przez ten Sąd”, o którym to tytule wspomina art. 8 Ustawy dotyczącej 500+.


Co jednak jeśli tytułu wykonawczego nie da się uzyskać zanim upłynie termin do złożenia wniosku o przyznanie świadczenie 500+?


Zgodnie z poprawką wprowadzoną do Ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, mocą Ustawy z dnia 7 lipca 2017 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z systemami wsparcia rodzin, w przypadku gdy osoba samotnie wychowująca dziecko, której prawo do świadczeń rodzinnych w stosunku do danego dziecka uzależnione jest od ustalenia na rzecz tego dziecka od jego rodzica świadczenia alimentacyjnego na podstawie tytułu wykonawczego pochodzącego lub zatwierdzonego przez sąd (np. wyroku zasądzającego alimenty), złoży wniosek o ustalenie prawa do świadczeń i nie dołączy do wniosku tego tytułu wykonawczego – podmiot realizujący świadczenia rodzinne przyjmuje wniosek i wyznacza termin 3 miesięcy na dostarczenie brakującego tytułu.


W przypadku dostarczenia tytułu wykonawczego lub innych dokumentów poświadczających okoliczności, o których mowa wyżej, w wyznaczonym ku temu terminie 3 miesięcy – świadczenia rodzinne przysługiwać będą wnioskującemu od miesiąca złożenia wniosku, jeżeli spełnione są pozostałe warunki uprawniające do świadczeń. Niezastosowanie się do wezwania skutkuje pozostawieniem wniosku bez rozpatrzenia.


Dla tych, spośród samotnych rodziców, którzy przed końcem terminu do składania wniosków o przyznanie 500+, nie zdążą złożyć wraz z wnioskiem wyroku zasądzającego świadczenie alimentacyjne ewentualnie ugody zatwierdzonej przez Sąd, gmina będzie zawieszać postępowanie w sprawie o przyznanie świadczenia 500+. Beneficjent otrzyma trzymiesięczny termin na przedstawienie dokumentów. Na wpadek wyboru opcji postępowania sądowego, początkowo wystarczy przedstawić zabezpieczenie na poczet powództwa alimentacyjnego. Odnośnie tego ostatniego, zgodnie z przepisami procedury cywilnej, postanowienie o zabezpieczeniu winno zostać wydane nie później niż w terminie 1 miesiąca od złożeniu wniosku.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

9

Dziecko

Przyczyny pozbawienia władzy rodzicielskiej mogą być różne. Muszą jednak każdorazowo oscylować wokół ustawowo dookreślonych przesłanek, pozwalających na tak dalece idącą ingerencję w sferę władzy rodzicielskiej.


Pozbawienie władzy rodzicielskiej może nastąpić zatem wyłącznie w trzech grupach przypadków:

  1. wystąpienie trwałej przeszkody w  wykonywaniu władzy rodzicielskiej;
  2. nadużywanie władzy rodzicielskiej;
  3. rażące zaniedbanie obowiązków względem dziecka.


Choć rzecz wydaje się jasna, skutki pozbawienia władzy rodzicielskiej rodzą sporo wątpliwości wśród klientów zgłaszających się do Kancelarii w sprawach z dziedziny prawa rodzinnego. Pośród szeregu wątpliwości prawnych dotyczących opisanych wyżej kwestii, nader często powtarza się pytanie:


CZY POZBAWIENIE WŁADZY RODZICIELSKIEJ WPŁYNIE NA OBOWIĄZEK ALIMENTACYJNY RODZICA POZBAWIONEGO TEJ WŁADZY?


Na tak postawione pytanie, wypada udzielić odpowiedzi krótkiej, acz treściwej: Nie.


Władza rodzicielska to zespół praw i obowiązków rodzica względem dziecka. W wyjątkowych sytuacjach, wyraźnie wymienionych w przepisach Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zespół ten, może ulegać modyfikacji (np na skutek pozbawienia, ograniczenia, a  nawet „zawieszenia” władzy rodzicielskiej). Kwestia ta, pozostaje jednak całkowicie niezależna od obowiązku alimentacyjnego rodzica względem dziecka. Obowiązek alimentacyjny wynika bowiem nie – z faktu posiadania władzy rodzicielskiej nad dzieckiem, a z więzów pokrewieństwa, które nawet w przypadku pozbawienia lub ograniczenia władzy rodzicielskiej rodzica, nie przestają istnieć.


Podsumowując osoba: pozbawiona władzy rodzicielskiej; o ograniczonej władzy rodzicielskiej; o zawieszonej władzy rodzicielskiej – pomimo doznanych, faktycznych ograniczeń w sferze władzy rodzicielskiej nad dzieckiem, w dalszym ciągu obowiązana będzie płacić na jego rzecz, należne alimenty.


Wyjątkiem pozostaje sytuacja, w której dziecko, co do którego pozbawiono jednego z rodziców władzy rodzicielskiej, zostaje przysposobione (adoptowane) przez osobę trzecią (np nowego partnera matki). Wówczas to bowiem zobowiązanym alimentacyjnie pozostawał będzie przysposabiający.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

0

Dziecko, Małżeństwo

Osoby noszące się z zamiarem rozwodu lub znajdujące się w trakcie postępowania rozwodowego coraz częściej zwracają się do prawników z zapytaniem o istotę zmian, jakie po ostatniej nowelizacji Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego nastąpiły w zakresie powierzania rodzicom małoletniego dziecka, wykonywania władzy rodzicielskiej w stosunku do jego osoby.


Pokrótce postaram się zatem odpowiednio przejrzyście, przedstawić zainteresowanym, istotę wprowadzonych innowacji. Zacznijmy jednak od przeanalizowania stanu prawnego, który towarzyszył nam do niedawna w tym przedmiocie…


Jak było przed nowelizacją KRO?


Bezpośrednio przed wejściem w życie aktualnie obowiązujących przepisów Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, dotyczących kwestii powierzania wykonywania władzy rodzicielskiej nad wspólnym, małoletnim dzieckiem rozwodzących się małżonków, sądowi orzekającemu o rozwodzie rodziców dziecka, przysługiwały następujące możliwości:


1.
Sąd mógł powierzyć obojgu rodzicom dziecka wspólne wykonywanie władzy rodzicielskiej nad ich małoletnim dzieckiem – warunkiem pozostawało występowanie pomiędzy małżonkami porozumienia co do zgodnego i harmonijnego współdecydowania o istotnych kwestiach dotyczących dziecka w przyszłości. Porozumienie to, określane mianem „planu wychowawczego” rodzice sporządzali na własną rękę, poza salą posiedzeń sądowych. Rozwiązanie to dotyczyło więc przypadków, w których małżonkowie pozostawali ze sobą w poprawnych stosunkach i skłonni byli do kompromisów w decyzjach dotyczących ich potomstwa.


2.
Jeśli rodzice nie wykazywali zdolności porozumienia się w sprawach dotyczących dziecka, a ich stosunki pozostawały na tyle napięte, iż nie można było oczekiwać od nich harmonijnego współdziałania na rzecz dobra małoletniego, sąd zobowiązany był powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców dziecka, przy jednoczesnym ograniczeniu roli drugiego z rodziców do współdecydowania o istotnych sprawach dotyczących dziecka (nigdy nie oznaczało to jednak i w dalszym ciągu nie oznacza faktycznego ograniczenia władzy rodzicielskiej któregokolwiek z nich). Rozwiązanie to dotyczyło wyłącznie tych przypadków, w których drugie z rodziców nie stwarzało zagrożenia dla dobra dziecka.


3.
Na wypadek wspomnianego wyżej, zagrożenia dla dobra małoletniego, sąd władny był pozbawić rodzica władzy rodzicielskiej nad dzieckiem.


Co zmieniło się po nowelizacji?


W świetle znowelizowanych przepisów, pomiędzy rozwiązanie opisane w punkcie 1, a rozwiązanie określone punktem 2 (które w dalszym ciągu pozostają aktualne co do swej istoty) wkracza zupełnie nowe uprawnienie Sądu. Odtąd bowiem, nawet w tych przypadkach, w których pomiędzy małżonkami brak jest porozumienia co do zgodnego, harmonijnego współdecydowania o istotnych kwestiach dotyczących dziecka, co powoduje, iż nie są oni w stanie opracować wspólnego planu wychowawczego dotyczącego jego osoby, sąd może pozostawić obojgu rodzicom wykonywanie władzy rodzicielskiej nad dzieckiem. Brak planu wychowawczego rodziców dziecka, przestaje być przeszkodą dla pozostawienia obojgu małżonkom pełni praw związanych z wykonywaniem władzy rodzicielskiej i nie przesądza już automatycznie o stosowaniu przez sąd rozwiązania określonego w pkt 2. Nadto, sąd może od tej pory, na zgodny wniosek małżonków nie orzekać o kwestii kontaktów z dzieckiem, pozostawiając w gestii rodziców ustalenie tej kwestii w przyszłości.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

0

Dziecko

Między mną, a ojcem mojej córki orzeczony został rozwód. W wyroku rozwodowym Sąd orzekł o powierzeniu mi wykonywania władzy rodzicielskiej nad dzieckiem i zachował po stronie męża prawo współdecydowania o istotnych kwestiach dotyczących życia córki, jak choćby wyjazdach za granicę. W tym roku planuję wyjechać z dzieckiem na zagraniczne wakacje. Potrzebuję dla niego paszportu. Czy zgoda ojca dziecka jest w tym wypadku obligatoryjna? Gdzie mogę zwrócić się, jeśli jej nie uzyskam?”


Pytanie o wymóg zgody drugiego z rodziców na wydanie paszportu dla małoletniego dziecka, powtarza się wyjątkowo często. Tym większe nasilenie częstotliwości jego zadawania następuje w okresie przedwakacyjnym, w jakim znajdujemy się aktualnie. Dla złożenia w urzędzie paszportowym, formularza wniosku o wydanie paszportu dla dziecka, każde z rodziców zmuszone jest do uzyskania pisemnej zgody drugiego z rodziców. Zgoda ta nie zawsze pozostaje oczywista, nierzadko stając się źródłem konfliktu stron co do planowanego wyjazdu.


Problematyka ta dotyczy w szczególności rodziców rozwiedzionych.
Nierzadko ich wzajemne stosunki determinuje chęć wzajemnego dokuczenia i „zablokowania” planów byłego małżonka, na samodzielne życie w pojedynkę. W obawie przed wywiezieniem dziecka poza granicę kraju, drugie z rodziców sporadycznie zgadza się w sposób dobrowolny na wyrobienie dziecku paszportu.


Nie można jednak wykluczyć, iż z zagadnieniem tym spotkamy się także w przypadku rodziców, pozostających w dalszym ciągu związanymi formalnym węzłem małżeńskim, których wzajemne, negatywne nastawienie i całkowity brak porozumienia, uniemożliwiają zgodne złożenie wniosku.


Żadna z opisanych wyżej sytuacji (braku porozumienia pomiędzy rodzicami rozwiedzionymi i pozostającymi w dalszym ciągu w związku małżeńskim) nie jest jednak beznadziejna. Uzyskanie paszportu dla dziecka możliwe jest bowiem także w przypadku braku zgody jednego z rodziców na złożenie wniosku.


W sytuacji, gdy drugie z rodziców odmawia zgody na złożenie wniosku o paszport dla dziecka, rodzic wnioskujący o jego wydanie winien zwrócić się do sądu rodzinnego i opiekuńczego, właściwego ze względu na miejsce zamieszkania dziecka, z wnioskiem o wyrażenie przez sąd, zastępczej zgody na wydanie wyżej wymienionego dokumentu podróży. Opłata od wniosku wynosi 40,00 zł.


Po wstępnym rozpoznaniu wniosku, pod kątem ewentualnych braków formalnych – sąd wyznacza posiedzenie, na które wzywa rodziców i ustala przyczyny braku zgody jednego z nich na wydanie paszportu. Jeśli uzna, iż brak zgody rodzica sprzeciwiającego się wydaniu dokumentu, nie pozostaje poparty „ważnymi przyczynami” tej odmowy i jako taki, pozostaje sprzeczny z dobrem dziecka – wyda postanowienie uwzględniające wniosek. Jeśli rodzicowi sprzeciwiającemu się wyjazdowi dziecka, uda się wykazać jakie to „ważne przyczyny” determinują po jego stronie, brak zgody na paszport dziecka i w jakim stopniu zagrażają one dobru samego małoletniego, sąd oddali wniosek, co w kolokwialnym rozumieniu oznaczać będzie dla rodzica wnioskodawcy brak możliwości skutecznego wyrobienia paszportu.


Należy zaznaczyć, iż praktyka odmowy zgody zastępczej na wydanie paszportu, należy do rzadkości i stosowana jest co do zasady, w przypadkach szczególnych.


Na wypadek uwzględnienia wniosku – postanowienie sądu zastępuje zgodę rodzica przeciwnego wydaniu paszportu. Po uprawomocnieniu się postanowienia (co w najbardziej optymistycznej wersji oznaczało będzie konieczność odczekania kolejnych 21 dni od daty ogłoszenia lub doręczenia postanowienia) rodzic wnioskujący o wydanie paszportu, może wylegitymować się przedmiotowym postanowieniem w urzędzie paszportowym. Warunkiem jest jednak uprzednie wystąpienie o wydanie odpisu postanowienia przez sąd, co dodatkowo wydłużyć może okres oczekiwania na skuteczne załatwienie sprawy.


Jeśli zatem przewidujemy, iż stanowisko drugiego z rodziców w sprawie wydania naszemu dziecku paszportu, może pokrzyżować nam wakacyjne plany wyjazdowe – zacznijmy działać z pewnym wyprzedzeniem. Uzyskanie zastępczej zgody sądu opiekuńczego wymaga bowiem czasu, a procedury nie da się przyśpieszyć. W praktyce może więc zdarzyć się, że termin planowanego wyjazdu poprzedzi na długo datę, w której uzyskamy formalne, zielone światło do wyjazdu z dzieckiem za granicę.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

0

Dziecko, Rodzina
Teściowa – dla jednych pozytywnie kojarzony synonim „drugiej matki”, dla innych – żywe potwierdzenie zasady, zgodnie z którą „matkę ma się tylko jedną”… Niezależnie jednak od Twojego osobistego stosunku do tej kwestii, nie możesz przemilczeć faktu, iż w większości przypadków Twoja osobista teściowa – jest również babcią Twojego dziecka.

Z tej właśnie przyczyny warto przypomnieć, iż z mocy uregulowań Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, babci dziecka przysługują określone obowiązki oraz prawa względem wnuka, w tym w szczególności prawo do kontaktu z wyżej wymienionym. W sytuacji więc, w której rodzice dziecka bezpodstawnie uniemożliwialiby lub poważnie utrudniali jego dziadkom kontakty z małoletnim, sąd opiekuńczy może zakazać im takiego postępowania i uregulować samodzielnie sposób utrzymywania osobistych kontaktów dziadków z wnukiem. Nie dzieje się to jednak z urzędu.

Potrzebny jest w tej mierze formalny wniosek dziadków o ustalenie kontaktów z małoletnim. Wniosek ten, złożony do właściwego sądu opiekuńczego zainicjuje postępowanie zmierzające do wiążącego ustalenia przez sąd szczegółowego harmonogramu spotkań wyżej wymienionych. Przed wydaniem rozstrzygnięcia w przedmiotowej sprawie, sąd opiekuńczy winien dokonać jednak szczegółowej analizy stosunków panujących w danej rodzinie.

Jeśli zatem na podstawie zebranych w sprawie dowodów sąd ustaliłby, że pomiędzy dziadkami, a rodzicami dziecka występuje ewidentny konflikt, a dziadkowie ci, dezorganizują prawidłowy kierunek wychowania dziecka, np. poprzez to, iż kwestionują autorytet jego rodziców, podważają ich decyzje wychowawcze, nastawiają dziecko przeciwko jego rodzicom itp. – sąd opiekuńczy zachowuje prawo do oddalenia wniosku dziadków o ustalenie kontaktów z wnukiem. W najbardziej skrajnych przypadkach, sąd ten może nawet zakazać dziadkom osobistej styczności z dzieckiem z uwagi na prawidłowy rozwój psychofizyczny wyżej wymienionego.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

0

Dziecko, Małżeństwo

Zaprzeczenie ojcostwa męża matki to jeden z częstszych problemów dzisiejszych, coraz to bardziej skomplikowanych – relacji małżeńskich. Nierzadko zdarza się bowiem, iż małżonkowie nie regulując dotychczasowych stosunków prawno-rodzinnych, w praktyce wkraczają już na nową drogę życia, w pojedynkę. Problem powstaje jednak w momencie, kiedy w samotnym życiu któregoś z małżonków, pojawia się nowy partner, jeszcze większy natomiast – gdy ze związku tego, narodzi się dziecko.


Jeśli bowiem dziecko to urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki.


Kiedy zachodzi domniemanie ojcostwa męża matki?


Domniemanie ojcostwa opiera się na dwóch istotnych faktach:
  1. pozostawanie matki dziecka w związku małżeńskim oraz:
  2.  urodzenie się dziecka w czasie trwania tego związku albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia.


Domniemanie to pozostaje zatem całkowicie niezależne od tego, czy małżonkowie  w czasie trwania ich związku (tj. do chwili jego ustania lub unieważnienia) albo też przed upływem trzystu dni od ustania lub unieważnienia ich małżeństwa, rzeczywiście obcowali ze sobą fizycznie. Z punktu widzenia oceny ustawowych przesłanek przypisania ojcostwa, liczy się bowiem jedynie przewidziana treścią art. 62 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, potencjalna możliwość doprowadzenia przez małżonków do poczęcia nowo narodzonego dziecka w tym okresie.


Możliwe są więc sytuacje gdy prawnie – ojcem dziecka pozostawać będzie np. mężczyzna pozostający z żoną w faktycznej, wieloletniej separacji (nie orzeczonej formalnie przez sąd), na co dzień zamieszkujący zagranicą i prowadzący tam życie z nową partnerką. Niedopilnowanie przez małżonków kwestii formalnego rozwiązania węzła małżeństwa, przed datą narodzin potomka żony, zadecyduje bowiem w tym przypadku o przypisaniu ojcostwa wciąż aktualnemu mężowi matki.


Pod pojęciem daty „ustania związku małżeńskiego” rozumieć należy:

  1. datę uprawomocnienia się orzeczenie sądu o rozwiązaniu małżeństwa stron poprzez rozwód (patrz: wyrok SN z 6 listopada 1967 r., I CR 355/67, LexisNexis nr 319096, OSNCP 1968, nr 7, poz. 123), a także:
  2.  datę śmierci jednego z nich.


Warto dodać w tym miejscu, iż wyrok rozwodowy nie zawsze uprawomocnia się w tym samym czasie co wszelkich postanowień zawartych w jego sentencji. Sentencja ta składa się bowiem z kilku części: rozwiązania małżeństwa stron (z winy jednej ze stron, bez orzekania o winie, z winy obu stron), orzeczenia o sposobie korzystania z ich wspólnego mieszkania, o kwestii władzy rodzicielskiej nad wspólnymi dziećmi, o kontaktach z nimi o alimentach itp. Może więc zdarzyć się, iż jedno z małżonków zaskarży wyrok tylko w części dotyczącej alimentów lub np. władzy rodzicielskiej nad małoletnimi dziećmi stron. W tym przypadku wyrok uprawomocni się po upływie 21 dni od daty jego ogłoszenia lub wydania, tylko w części niezaskarżonej.
Jeżeli więc dziecko urodziło się po ogłoszeniu, lecz przed uprawomocnieniem się wyroku rozwodowego jego matki, to urodziło się w czasie trwania małżeństwa i ma za sobą domniemanie z art. 62 § 1. Podobnie rzecz się przedstawia, jeżeli od dnia uprawomocnienia się wyroku rozwodowego do daty urodzenia dziecka nie upłynęło 300 dni.


Z kolei pod pojęciem „daty unieważnienia małżeństwa”, należy rozumieć datę uzyskania prawomocności przez wyrok sądu unieważniający małżeństwo stron z przyczyn enumeratywnie wymienionych w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym.


Przykład 1:


Państwo Tomasz i Joanna są małżeństwem od 2005r. Od roku Pani Joanna nie mieszka z mężem, pozostając w nieformalnym związku z Panem Grzegorzem, z którym spodziewa się dziecka. Pani Joanna złożyła pozew rozwodowy do Sądu, domagając się orzeczenia przez Sąd o rozwodzie z winy obu stron. Sąd wydał wyrok rozwodowy zgodnie z żądaniem powódki. Pan Tomasz zaskarżył orzeczenie Sądu w części orzekającej o rozwodzie stron, domagając się wydania przez Sąd orzeczenia rozwodu z winy małżonki. W oczekiwaniu na wyrok sądu odwoławczego, Pani Joanna urodziła dziecko Pana Grzegorza. Z uwagi na fakt, iż orzeczenie sądu w zakresie dotyczącym rozwiązania małżeństwa stron pozostawało w tym czasie nieprawomocne (pomimo nawet uprawomocnienia się tegoż orzeczenia w pozostałej części dotyczącej, np. alimentów, władzy rodzicielskiej nad pozostałymi dziećmi małżonków, kontaktów z tymi dziećmi) – ojcem najmłodszego dziecka formalnie pozostaje zatem Pan Tomasz.


Jeśli więc mąż matki posiada pewność co do tego, iż nie jest ojcem dziecka narodzonego w trakcie trwania jego związku małżeńskiego z matką dziecka lub w okresie pierwszych 300 dni od daty ustania lub unieważnienia małżeństwa wiążącego go z małżonką, jedynym sposobem na „wyzbycie się” ojcostwa względem nowo narodzonego dziecka pozostaje powództwo z art. 63 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

Gdzie i kiedy wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa?


Powództwo to winno zostać wytoczone przed sąd rejonowy właściwy ze względu na miejsce zamieszkania pozwanego (tj. małżonki oraz jej dziecka). Jeśli jednak brak jest podstaw dla wytoczenia powództwa według przepisów o właściwości ogólnej (według miejsca zamieszkania matki oraz dziecka), o właściwości miejscowej sądu zadecyduje miejsce zamieszkania powoda (ojca dziecka).


Mąż matki może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka przez żonę, nie później jednak niż do osiągnięcia przez dziecko pełnoletności.
Jeżeli mąż matki został całkowicie ubezwłasnowolniony z powodu choroby psychicznej lub innego rodzaju zaburzeń psychicznych, na które zapadł w ciągu terminu do wytoczenia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa, powództwo może wytoczyć jego przedstawiciel ustawowy. Termin do wytoczenia powództwa wynosi w tym wypadku sześć miesięcy od dnia ustanowienia przedstawiciela ustawowego, a jeżeli przedstawiciel powziął wiadomość o urodzeniu się dziecka dopiero później – sześć miesięcy od dnia, w którym tę wiadomość powziął.


Przykład 2:


Pan Tomasz jest chory na schizofrenię. Stan ten uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie i podejmowanie codziennych decyzji. Sądową opiekę nad Panem Tomaszem objęła jego matka – Pani Eleonora. Pani Eleonora dowiedziała się o fakcie narodzin dziecka, żony Pana Tomasza i jej nowego partnera 10 marca 2015r. Dziecko to urodziło się 15 czerwca 2014r. a do tej pory matka Tomasza nie miała wiedzy na temat jego istnienia. Pani Eleonora ma zatem czas do 10 września 2015r. na wniesienie powództwa w imieniu syna o zaprzeczeniu jego ojcostwa nad nowo narodzonym dzieckiem jego żony.


Jeżeli przedstawiciel ustawowy męża całkowicie ubezwłasnowolnionego nie wytoczył powództwa o zaprzeczenie ojcostwa, mąż może wytoczyć powództwo po uchyleniu ubezwłasnowolnienia. Termin do wytoczenia powództwa wynosi w tym wypadku sześć miesięcy od dnia uchylenia ubezwłasnowolnienia, a jeżeli mąż powziął wiadomość o urodzeniu się dziecka dopiero później – sześć miesięcy od dnia, w którym tę wiadomość powziął.


Przykład 3:


Stan Pana Tomasza poprawił się na tyle, iż dnia 10  kwietnia 2015r. sąd uchylił orzeczone wobec niego ubezwłasnowolnienie. Jego dotychczasowa przedstawicielka  ustawowa – Pani Eleonora, na miesiąc przed uchyleniem ubezwłasnowolnienia syna, poinformowała go o fakcie narodzin dziecka jego żony. Pan Tomasz ma więc czas do 10 października 2015r. (6 miesięcy) na złożenie powództwa o zaprzeczenie jego ojcostwa.


Jeśli Pani Eleonora przekazałaby synowi tę samą informację po dacie uprawomocnienia się wyroku uchylającego ubezwłasnowolnienie np. 10 sierpnia 2015r., czas na złożenie powództwa zakończyłby się 10 lutego 2016r., tj. po upływie 6 miesięcy od dnia w którym mąż matki dziecka – Pan Tomasz dowiedział się o fakcie narodzin potomka żony.


Warto dodać, iż przesłanki te obowiązują także w przypadku braku formalnego orzeczenia o ubezwłasnowolnieniu ojca dziecka. Jeśli bowiem mąż matki zapadł na chorobę psychiczną lub innego rodzaju zaburzenia psychiczne w ciągu terminu do wytoczenia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa, ale pomimo istnienia podstaw do ubezwłasnowolnienia całkowitego nie został ubezwłasnowolniony, może on wytoczyć powództwo w ciągu sześciu miesięcy od ustania choroby lub zaburzeń, a gdy powziął wiadomość o urodzeniu się dziecka dopiero później – w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym tę wiadomość powziął.


Kogo należy pozwać?

Mąż matki powinien wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa przeciwko dziecku i matce, a jeżeli matka nie żyje – przeciwko dziecku.Nie może on jednak wystąpić z powództwem o zaprzeczenie swojego ojcostwa, jeżeli dziecko zostało poczęte w następstwie zabiegu medycznego, na który uprzednio wyraził zgodę.

Co istotne – także matka dziecka, a nawet samo dziecko mogą wystąpić z takim powództwem.

Matka powinna wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa przeciwko mężowi i dziecku, a jeżeli mąż nie żyje – przeciwko dziecku. Termin dla wytoczenia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa przez matkę to sześć miesięcy od urodzenia dziecka.

Dziecko powinno wytoczyć powództwo przeciwko mężowi swojej matki i matce, a jeżeli matka nie żyje – przeciwko jej mężowi. Jeżeli mąż matki nie żyje, powództwo powinno być wytoczone przeciwko kuratorowi ustanowionemu przez sąd opiekuńczy. Dziecko może jednak wytoczyć wskazane wyżej powództwo dopiero po uzyskaniu pełnoletniości, nie później jednak niż w ciągu trzech lat od jej uzyskania.

Kiedy domniemanie ojcostwa nie działa?

Warto dodać, iż domniemania ojcostwa męża matki nie stosuje się, jeżeli dziecko urodziło się po upływie trzystu dni od orzeczenia separacji.


Domniemanie to pozostaje wyłączone, także wówczas jeśli dziecko urodziło się co prawda w okresie pierwszych trzystu dni od  daty ustania lub unieważnienia małżeństwa (np. orzeczenia rozwodu matki z pierwszym mężem), niemniej – po zawarciu przez matkę małżeństwa z kolejnym mężczyzną, domniemywa się, że dziecko to pochodzi od drugiego męża.


Podobnie także – prawomocne zaprzeczenie macierzyństwa kobiety wpisanej w akcie urodzenia jako matka dziecka automatycznie eliminuje domniemanie pochodzenia dziecka od jej męża (patrz: wyrok SN z 2 marca 1966 r., II CR 31/66, LexisNexis nr 314795, OSNCP 1966, nr 11, poz. 198).


Jakie są skutki zaprzeczenia ojcostwa dziecka?


Na skutek uprawomocnienia się wyroku zaprzeczającego ojcostwo ustają wszelkie prawa i obowiązki wynikające ze stosunku domniemanego pokrewieństwa dziecka i męża jego matki. Ze skutkiem wstecznym, tj. od daty poczęcia tego dziecka ustaje także nad nim władza rodzicielska męża matki. W doktrynie przeważa jednak pogląd zgodnie z którym ważność zachowują jednak te czynności prawne, których mąż matki dokonał w imieniu dziecka, do czasu obalenia domniemania jego ojcostwa. Z uwagi na ochronę zasad bezpieczeństwa obrotu prawnego, do chwili uprawomocnienia się takiego wyroku mężowi matki przysługuje bowiem prawo reprezentacji dziecka. Co istotne, do tej daty ciąży także na nim obowiązek ponoszenia wspólnie z matką kosztów utrzymania i wychowania dziecka.


Prawomocny wyroku zaprzeczający ojcostwo wyłącza ze skutkiem wstecznym (od daty poczęcia dziecka) prawo męża matki do dziedziczenia po nim. Także dziecko, na skutek uprawomocniania się wskazanego wyroku, nie może dziedziczyć po mężu matki. Zapadłe już postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku, uwzględniające ojcostwo prawne męża matki, może być uchylone lub zmienione w trybie art. 679 k.p.c.


Czy można odzyskać koszty utrzymania poniesione przed zaprzeczeniem ojcostwa?


Jak wskazano powyżej, do czasu uprawomocnienia się wyroku zaprzeczającego ojcostwo męża matki, ma on obowiązek ponoszenia wspólnie z matką kosztów utrzymania i wychowania dziecka. Pojawia się więc pytanie czy po tej dacie, mąż matki może wystąpić o zwrot poniesionych w tym przedmiocie wydatków?


Odpowiedzi na powyższe udzielił Sąd Najwyższy w uchwale składu 7 sędziów SN z 11 października 1982 r. (III CZP 22/82, LexisNexis nr 301677, OSNCP 1983, nr 1, poz. 2). W cytowanym rozstrzygnięciu Sąd Najwyższy przyjął zasadę prawną, zgodnie z którą nie ulegają zwrotowi spełnione już świadczenia alimentacyjne, świadczenia te były bowiem spełnione w okresie, gdy miały one usprawiedliwioną podstawę prawną. Niemniej jednak mąż matki, zobowiązany prawomocnym wyrokiem do świadczenia na rzecz dziecka alimentów, może z chwilą prawomocnego obalenia domniemania jego ojcostwa w drodze zaprzeczenia ojcostwa żądać ustalenia, że jego obowiązek alimentacyjny ustał co do świadczeń alimentacyjnych niespełnionych do tej chwili. Ustaje także obowiązek dalszych świadczeń, a mąż matki może żądać na podstawie art. 138 orzeczenia przez sąd, że jego obowiązek alimentacyjny ustał.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

#rozwód #bielsko #adwokat #prawo rodzinne bielsko #kancelaria adwokacka #adwokatodrozwodów #adwokaci od rozwodów #prawo rodzinne bielsko #zaprzeczenie ojcostwa #jak zaprzeczyć ojcostwu #pozew o zaprzeczenie ojcostwa

0