Ul. Centralna 20 lok. 0/14, 43-346 Bielsko-Biała 602 231 606
Dziecko
Tematyka ograniczeń w zakresie możliwości realizacji przez rodziców nie zamieszkujących z dzieckiem, ich kontaktów z małoletnim, w czasie pandemii koronawirusa – nie schodzi z ust prawników. Rozdarcie, pomiędzy potrzebą wprowadzenia szczególnych, restrykcyjnych ograniczeń w zakresie maksymalnego możliwego ograniczenia poruszania się, a obowiązkiem realizacji kontaktów – nasuwa wciąż wiele wątpliwości.

W dniu 1.04.2020r. w powyższej kwestii wypowiedział się Rzecznik Praw Dziecka. Na swoim profilu na Facebooku – Mikołaj Pawlak zamieścił wpis o treści:

Apeluję do rodziców, którzy rozstali się i teraz osobno sprawują opiekę nad dziećmi, by w tym wyjątkowo trudnym czasie okazali sobie wyrozumiałość i nie przysparzali dzieciom dodatkowych cierpień.

Niestety, w ostatnich tygodniach otrzymuję zgłoszenia w sprawie ograniczania kontaktów z dzieckiem przez rodzica drugiemu rodzicowi pod pretekstem zagrożenia koronawirusem. Jest to naruszenie prawa.

Stan epidemii i zalecenia władz sanitarnych nie mają wpływu na wykonalność orzeczeń sądowych, a zalecenie unikania kontaktów dotyczy skupisk ludzi i osób obcych. Rodzic uprawniony do kontaktu na podstawie orzeczenia sądowego powinien mieć możliwość realizacji spotkania w sposób określony w orzeczeniu – oczywiście w zgodzie z obecnymi zaleceniami sanitarnymi.

Wyjątkiem są sytuacje, gdy dziecko lub rodzic objęci są kwarantanną.

Jeśli jeden rodzic ma wątpliwości co do bezpieczeństwa podczas kontaktu dziecka z drugim rodzicem, może zwrócić się do sądu z prośbą o zmianę na czas stanu zagrożenia sposobu realizacji kontaktu, wraz z wnioskiem o zabezpieczenie. Sprawy, w których zostały złożone wnioski o zabezpieczenie, są traktowane zgodnie z par. 2 regulaminu urzędowania sądów powszechnych jako pilne i są rozpatrywane mimo ograniczenia rozpoznawania innych spraw.

Na temat możliwych do zastosowania zmian, objętych porozumieniem rodziców – zmierzających do wykonania obowiązku kontaktów z zachowaniem zasad bezpieczeństwa dziecka i pozostałych domowników – pisaliśmy szerzej w artykule:

https://adwokat-bielsko-czechowice.pl/koronawirus-a-kontakty-z-dzieckiem-jak-wykonywac-kontakty-w-stanie-epidemii/?fbclid=IwAR23V5qXrJRMSIsYzRq0fgi3q_pRZzeXVMNm2HBPIenxDD20Z-Z7lhWersg

Życzymy zdrowia, siły i rozsądku w tym trudnym dla nas wszystkich czasie!
Adwokat Dagmara Jagodzińska

0

Dziecko
Temat sposobu wykonywania kontaktów z małoletnimi dziećmi w erze koronawirusa pojawia się w zapytaniach Klientów naszych Kancelarii od co najmniej dwóch tygodni. Aktualne obostrzenia, związane z ograniczeniem przemieszczania się – dodatkowo zaogniają dyskusję.

Zgodnie z najnowszymi wytycznymi Biura Komunikacji i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości:
Ministerstwo Sprawiedliwości podkreśla, że obowiązują wszystkie postanowienia sądów co do realizacji w okresie pandemii COVID-19 osobistych kontaktów z małoletnimi dziećmi przez rodziców żyjących w rozłączeniu. W mocy pozostają zarówno postanowienia prawomocne, jak i nieprawomocne, lecz natychmiast wykonalne, wydane w trybie zabezpieczenia.

Brak realizacji tych postanowień może prowadzić do wszczęcia odpowiedniego postępowania, a następnie nakazania zapłaty określonej sumy pieniężnej na podstawie przepisów art. 59815 , art.59816 i art. 59822 Kodeksu postępowania cywilnego. Odmowa wykonania orzeczenia sądu może wynikać jedynie z zakazów, wynikających z zastosowanej kwarantanny.

Udzielenie odpowiedzi na pytanie o to, czy w ogóle, a jeśli tak – to w jakiej formie, kontakty z małoletnimi dziećmi winny być w tym czasie realizowane, wymaga więc w mojej ocenie złożonej wypowiedzi. Zaznaczyć należy bowiem z całą stanowczością, iż w przepisach ustawy nie ma jednego, uniwersalnego, a zarazem wyłącznie słusznego rozwiązania. Kodeks rodzinny i opiekuńczy regulujący kwestie kontaktów z dziećmi, podobnie jak Wyroki, Postanowienia sądowe i Ugody (tak sądowe, jak i mediacyjne) regulujące kwestie kontaktów z małoletnimi, nie przewidują bowiem sytuacji stanu epidemii obowiązującego aktualnie w naszym kraju. Nie podają więc także „sztywnych”, wyłącznie słusznych odpowiedzi na każdą z pojawiających się wątpliwości.

Należy pamiętać, iż poniższa próba udzielenia odpowiedzi na zadawane przez Państwa pytania, stanowi więc jedynie formę „poszukiwania” rzeczonych rozwiązań, zmierzających do uwzględnienia obowiązujących przepisów, a zarazem interesu prawnego i faktycznego wszystkich zainteresowanych. W każdym indywidualnym przypadku to jednak nie kto inny, jak rodzice dziecka winni dokonać w sposób samodzielny i odpowiedzialny:

1. wnikliwego rozpoznania i racjonalnej oceny swojej sytuacji życiowej, w kontekście aktualnego stanu zagrożenia zdrowia, wywołanego epidemią;

2. osiągnięcia próby porozumienia w przedmiocie zgodnego ustalenia przez oboje rodziców, jakie środki bezpieczeństwa, należy zastosować w związku z potrzebą realizacji kontaktu, a  jednocześnie potrzebą ochrony zdrowia; względnie – jakie, zastępcze formy realizacji kontaktów wprowadzić.

Na wstępnie pragnę zaznaczyć, iż sam tylko stan epidemii nie powoduje automatycznego ustania praw i obowiązków wynikających z kontaktów z dziećmi oraz władzy rodzicielskiej. Warto pamiętać, iż zgodnie z uregulowaniami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego – kontakty z dzieckiem to nie tylko prawo, ale i obowiązek – tak rodzica, jak i dziecka. Odstępstwo od realizacji przedmiotowego obowiązku w konkretnych datach i formach, może więc znajdować zastosowanie tylko w przypadkach wyjątkowych.

Rozwiązanie musi więc pozostawać wyważone i wymaga rozwagi obojga rodziców. Trudno bowiem wyobrazić sobie stan, w którym kontakty te, miałyby być wykonywane „mimo wszystko” – nawet z naruszeniem zasad kwarantanny i narażeniem dziecka, rodzica czy pozostałych członków ich rodzin, np. dziadków lub rodzeństwa, na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Nie można jednak również wykorzystywać aktualnej sytuacji jako „pretekstu” do ograniczenia lub też całkowitego wykluczenia przedmiotowego kontaktu – nawet wówczas, gdy mógłby on być wykonany w sposób nie zagrażający niczym dziecku, jego rodzicom czy pozostałym członkom rodziny (jak np. w przypadku kontaktów w formie wideo-rozmów).

Spróbujmy więc prześledzić poszczególne rozwiązania, które mogłyby (po odpowiednim uzgodnieniu tego, przez oboje rodziców i dostosowaniu do ich indywidualnej sytuacji życiowej!) znajdować zastosowanie w poszczególnych przypadkach.

Jeśli kontakty obejmowały dotąd spotkania rodzica z dzieckiem w miejscu zamieszkania dziecka lub poza miejscem jego zamieszkania, a oboje rodziców zgadza się na takie rozwiązanie (i rozwiązanie to nie zagraża dziecku, rodzicom ani pozostałym ich domownikom!), być może warto rozważyć wspólnie rozwiązanie, w którym kontakt mógłby zostać wykonany w miejscu zamieszkania dziecka, w miejscu zamieszkania drugiego z rodziców, względnie – na zewnątrz (np w ogrodzie).

W pierwszych dwóch wypadkach należy jednak przedyskutować to, czy forma powyższa, pozostaje bezpieczna dla reszty domowników dziecka, jak i każdego z rodziców. Poza rodzicem, sprawującym bieżącą pieczę nad dzieckiem oraz drugim rodzicem, wykonującym kontakty – w miejscu zamieszkania każdego z nich, częstokroć zamieszkują przecież także inne osoby (nowy partner, dzieci z kolejnego związku, dziadkowe, pradziadkowie, rodzeństwo itd.). Pamiętajmy więc, iż w chwili obecnej, realizacja kontaktów wymagać będzie uwzględnienia interesów szerszej grupy osób, aniżeli tylko rodziców i małoletniego dziecka.

Jeśli z uwagi na pozostałych domowników i potrzebę ochrony ich zdrowia, nie jest możliwa realizacja kontaktu w miejscu zamieszkania dziecka lub drugiego z rodziców – być może uda się wspólnie ustalić zastąpienie przedmiotowej formy innymi, bezpieczniejszymi dla wszystkich rozwiązaniami np. wideo-rozmową za pośrednictwem komunikatorów takich jak WhattsUp, Skype, Messenger i innych.

Ograniczanie, a nawet blokowanie kontaktów z małoletnim spotyka się aktualnie z licznymi sprzeciwami. Jest to całkowicie zrozumiałe – trudno bowiem poskromić tęsknotę za typową formą spędzania czasu z małoletnim dzieckiem, w tym szczególnym czasie. Jeśli odmowa ta, nosi znamiona „złośliwości” i „uporczywości” i w żadnej mierze nie jest możliwe racjonalne usprawiedliwienie jej, przy użyciu argumentów o kwarantannie i potrzebie ochrony zdrowia dziecka, rodziców oraz pozostałych członków ich rodzin – istotnie, nie może ona zasługiwać na akceptację (np. utrudnianie kontaktów telefonicznych, wideo-rozmów i innych, które nie rodzą zagrożenia dla zdrowia, a mimo to, nie są wykonywane bez uzasadnionego powodu). Jako takie, zachowanie to może być więc poczytywane za formę „nadużywania” władzy rodzicielskiej.

Brak realizacji postanowień dotyczących sposobu uregulowania kontaktów z dzieckiem, może prowadzić do wszczęcia odpowiedniego postępowania, a następnie nakazania zapłaty określonej sumy pieniężnej na podstawie przepisów art. 598[15] , art.598[16] i art. 598[22] Kodeksu postępowania cywilnego.

Zachęcam więc do podejmowania rozmów zmierzających do wypracowania wspólnych rozwiązań służących temu, aby kontakt z dzieckiem pozostał regularny (choćby w formie kontaktu elektronicznego, na odległość – wówczas, gdy nie ma na to innych możliwości).

Oczywiście, prawo w dalszym ciągu przewiduje możliwość składania do Sądów wniosków o udzielenie zabezpieczenia kontaktów z dzieckiem na czas trwania postępowania. To szczególny, przyśpieszony tryb formy regulowania kontaktów rodzica z dzieckiem przez Sąd. Pamiętajmy jednak, iż o ile dzienniki podawcze Sądów powszechnych działają póki co, w stanie niezmienionym – o tyle aż do końca kwietnia br w Sądach nie odbywają się rozprawy (na tą chwilę, taki termin jest nam wiadomy). Zakładając więc, iż do rozpoznania wniosku o udzielenie zabezpieczenia miałoby dojść na rozprawie – złożenie go w chwili obecnej, nie pociągnie za sobą automatycznej możliwości przeprowadzenia rozprawy z udziałem stron, aż do końca czasu trwania aktualnego, szczególnego stanu. Może więc okazać się, iż rozprawa zostanie wyznaczona dopiero po zakończeniu stanu epidemii, a jej przeprowadzenie straci już wówczas sens.

Pomimo że zasadą jest rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie kontaktów na rozprawie, ustawodawca dopuścił jednak możliwość wydania postanowienia na posiedzeniu niejawnym. Możliwość ta, została ograniczona do wypadków niecierpiących zwłoki. Art. 756[1] k.p.c. przewidujący wyjątek od rozprawy jest przepisem szczególnym w stosunku do art. 735 § 1 k.p.c. Sąd opiekuńczy powinien dokonać oceny, czy w danym przypadku chodzi o wypadek niecierpiący zwłoki, dokonując ustaleń w tym zakresie na podstawie twierdzeń wnioskodawcy z uwzględnieniem materiału zebranego w sprawie.

W swoich wytycznych z dnia 1.04.2020r. (aktualizacja na dzień: 5.04.2020r.) Rzecznik Praw Dziecka wskazuje:
Jeśli jeden rodzic ma wątpliwości co do bezpieczeństwa podczas kontaktu dziecka z drugim rodzicem, może zwrócić się do sądu z prośbą o zmianę na czas stanu zagrożenia sposobu realizacji kontaktu, wraz z wnioskiem o zabezpieczenie. Sprawy, w których zostały złożone wnioski o zabezpieczenie, są traktowane zgodnie z par. 2 regulaminu urzędowania sądów powszechnych jako pilne i są rozpatrywane mimo ograniczenia rozpoznawania innych spraw„.

Pamiętajmy jednak, iż także działalność sądów – jak wszystkich instytucji i większości podmiotów gospodarczych – jest w chwili obecnej prowadzona w szczególnym, bardzo utrudnionym trybie. Może to zatem wiązać się z koniecznością wydłużonego czasu oczekiwania na ruch Sądu i podobnie, jak w przypadku wniosków rozpoznawanych na rozprawie, prowadzić do wydawania orzeczeń wówczas, gdy nie będą one już konieczne.

Raz jeszcze warto zachęcić więc do:
1. analizy swojej sytuacji, pod katem pożądanej ochrony zdrowia dziecka, rodziców i pozostałych członków ich rodzin.
2. dążenia do porozumienia w przedmiocie zgodnego ustalenia przez oboje rodziców tego, jakie środki bezpieczeństwa zastosować w związku z potrzebą realizacji kontaktów, względnie – jakie, zastępcze formy ich realizacji wprowadzić.

W każdej sytuacji, nawet tak trudnej jak obecna, przy odrobinie dobrej woli obu stron – istnieje możliwość wypracowania wspólnych, racjonalnych rozwiązań (jak choćby poprzez zaproponowanie „odzyskania” utraconych kontaktów bezpośrednich z dzieckiem w przyszłości, po ustaniu stanu zagrożenia itd.).

Zachęcam do ich poszukiwania, przy dużej dawce rozwagi!

W celu uzyskania większej ilości informacji na temat koniecznych form ochrony zdrowia małoletnich dzieci w tym szczególnym czasie, zachęcam również do zapoznania się z artykułem Serwisu Ministerstwa Zdrowia i NFZ – pacjent.gov.pl.

Pozdrawiam,
Adwokat Dagmara Jagodzińska

#kontakty z dzieckiem #koronawirus kontakty z dzieckiem #jak wykonywać kontakty z dzieckiem koronawirus #kontakty koronawirus


0

Dziecko, Rodzina

W języku potocznym często używa się sformułowania: „samotni rodzice” – dlaczego Ty używasz do ich określania nazwy „samodzielni”. Czy to forma manifestu?


M. Gołda
: Ładnie to ujęłaś – tak, to forma manifestu. Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, ale w sumie to ciekawy trop. Coś w tym jest… „Samotna matka” – to brzmi strasznie przygnębiająco! Sformułowanie „samodzielna mama” brzmi o wiele bardziej odpowiednio do to tego, jak się czułam, kiedy się rozwodziłam.


Z wykształcenia jestem m.in. językoznawcą. Powodowało to, iż naprawdę ważnym było dla mnie w tamtym czasie, aby nazwać siebie adekwatnie. Słowa mają swoją energię, prawda? Niestety, anachroniczne polskie nazewnictwo dla matek i ojców po rozstaniach czy rozwodach przewidywało tylko jedną formę – „samotny rodzic”, „samotna matka”. Zaczęłam więc nazywać siebie „mamą samodzielną”. Zaczęłam o tym mówić głośno. To było już dobrych parę lat temu. Najpierw wśród przyjaciół wypróbowywałam to określenie, później używałam go pośród znajomych z pracy. Większość reagowała entuzjastycznie.


Z czasem, gdy poznałam więcej rodziców w mojej sytuacji, dostawałam jednoznaczne pozytywny feedback: „tak, to jest to, jestem samodzielną mamą, jestem samodzielnym tatą”. Inni też chcieli tak siebie nazywać. Z takim określeniem o wiele łatwiej było im się utożsamić. I tak to zaskoczyło. Teraz już znasz historię tego sformułowania od kuchni…


Dzisiaj nie tylko sama używasz wspomnianego określenia, ale walczysz, by popularyzować je w przekazie masowym.


M. Gołda:
Oczywiście. Powiem więcej – chciałabym, aby także w języku urzędowym, zamiast „samotny rodzic” pojawiło się określenie „samodzielny rodzic”. Ostatnio, gdy wypełniałam PIT roczny, naprawdę miałam ochotę przekreślić „osoby samotnie wychowujące dzieci” i nadpisać „osoby samodzielnie wychowujące dzieci”.


Wierzę, że dzisiejsi rodzice po rozstaniach wcale nie muszą godzić się na tę przygnębiającą i negatywną łatkę „rodziców samotnych”
. W symboliczny sposób można powiedzieć, że to, co robię i jak pracuję na co dzień, z samodzielnymi rodzicami, w tym również mój kurs online dla Samodzielnych Rodziców – stanowi pewien pomost, którym każdy rodzic może przejść od stanu „samotności”, do stanu „samodzielności”.


Cieszę się też, że ten temat jest też podejmowany w mediach. Zawsze, gdy jestem zapraszana do radia albo telewizji w charakterze coacha i samodzielnej mamy, cieszę się, że mogę o tym mówić głośno. Wielu osobom zmienia to po prostu optykę, gdy widzą, że nie muszą wchodzić w rolę samotnych. Zwykle dostaję również wiele ciepłych słów od innych rodziców. To bardzo miłe. Ale przede wszystkim potrzebne.


Z jakimi trudnościami – w Twojej ocenie, spotykają się rodzice samodzielnie wychowujący dzieci?


M. Gołda
: To dobre pytanie, a jednocześnie… temat-rzeka. Przede wszystkim, rodzice samodzielnie wychowujący dzieci mają te same problemy, co inni rodzice, z tym że często są one pomnożone przez dwa. To, co się w pełnych rodzinach dzieli się na dwoje, rodzice samodzielni muszą dźwignąć sami. Najtrudniej jest, gdy pracujesz, dziecko jest małe i zachoruje. Wtedy naprawdę ciężko nawet wyjść do warzywniaka. Takie przyziemne sprawy mogą wydawać się błahe dla otoczenia, ale bywa że naprawdę przytłaczają, kiedy uzbiera się ich cała masa. Albo gdy musisz być w dwóch miejscach równocześnie, np. na przeciągającym się spotkaniu w pracy i w szatni w przedszkolu, żeby zdążyć odebrać swoje dziecko. Niełatwo bywa z jedną pensją w domu, a alimenty – umówmy się – przeważnie to „wacikowe kwoty”.


Gdzie zatem szukać pomocy?


M. Gołda:
Osobiście, zachęcam samodzielnych rodziców, aby dawali sobie pomóc i korzystali z pomocy bliskich, życzliwych im osób. Nam, „samodzielnym”, często towarzyszy typowy zestaw przekonań o tym, że „musimy sami”. Guzik-prawda, nie musimy. Ja sama, długo do tego dochodziłam. Za długo… Gdy wreszcie poszłam po rozum do głowy, odetchnęłam z ulgą. Okazało się, że wokół jest mnóstwo osób skorych do udzielenia mi pomocy.


„Drodzy samodzielni rodzice, nie musimy być superbohaterami. Otaczajmy się życzliwymi, pomocnymi osobami i pozwólmy sobie skorzystać z pomocnej dłoni. Rozstanie to nie jest żadna kara i żadnej ceny spłacać nie musicie. Nie musicie się umęczać i zamęczać”


I jeszcze jedno. Zróbcie, ile się tylko da,a by jak najlepiej ułożyć relacje z drugim rodzicem dziecka. Będziecie mogli wspierać się wzajemnie i pomagać sobie w potrzebie. To jest nieocenione. Warto poświecić na ułożenie tych relacji naprawdę dużo czasu i energii, bo procentuje to w przyszłości. Ja np. pamiętam, jak mój były mąż przyjeżdżał do mnie do domu, by pomóc mi przy chorym synku, kiedy mały miał ospę i trzeba było szybko wysmarować go gencjaną. Pierwszych kilka kropek znosił dzielnie, ale kiedy trzeba było wysmarować 150 kropek po kolei, dostawał szału. Były mąż przyjeżdżał i razem smarowaliśmy go w ekspresowym tempie, na cztery ręce, tata na plecach, ja z przodu. Wtedy udawało się z tym uwinąć, zanim synek zdążył wpaść w czarną rozpacz. Do dziś jest tak, że oboje wiemy, że w razie potrzeby możemy na siebie liczyć. Do takiego podejścia trzeba dojrzeć. Ale warto, naprawdę. Od czego zacząć? Od uzmysłowienia sobie, że jesteśmy rodzicami dziecka, które oboje bardzo kochamy, a zatem gramy do jednej bramki. To jest ważniejsze niż animozje z przeszłości.


A zatem wiedzę na temat samodzielnego rodzicielstwa czerpiesz z własnych doświadczeń?


M. Gołda:
Oczywiście. To moje główne źródło inspiracji. Kolejnym, równie ważnym, są spotkania z innymi samodzielnymi rodzicami. Znam ich wielu, prywatnie i zawodowo. Od kilku lat organizuję warsztaty, prowadzę sesje, a teraz jeszcze stworzyłam ten kurs. Chciałam, by znalazło się w nim maksimum potrzebnych treści, ale wyselekcjonowanych, takich naprawdę istotnych. Udało się skondensować tę wiedzę do 8 modułów, z czego jeden moduł poświęcony jest zagadnieniom prawnym. Było to możliwe dzięki wielu latom własnych doświadczeń, praktyce i byciu blisko doświadczeń innych ludzi w podobnej sytuacji.


W czym według Ciebie, pomóc ma Twój kurs?


M. Gołda:
Ten kurs pomaga przede wszystkim uporządkować sprawy po rozstaniu. Oczywiście nie jest to kurs o tym, kto ma wziąć piekarnik, a kto pralkę, ale o tym, jak rozmawiać ze sobą, aby dojść do porozumienia w tych i innych kwestiach. Mój kurs kładzie duży nacisk na komunikację i relacje z innymi. To z kolei, przydaje się nie tylko do doskonalenia umiejętności rozmawiania ze skonfliktowanym z nami, byłym współmałżonkiem, ale także do wchodzenia w inne, nowe relacje w przyszłości.


Mówiąc po kolei, mój kurs ma pomóc rodzicom po rozstaniu ułożyć sobie w głowie różne sprawy. To kurs coachingowy. Pomaga więc z dystansu spojrzeć na wydarzenia w naszym życiu po to, by odkryć w nich szanse, które warto wykorzystać. Ten kurs uczy również, jak radzić sobie z codziennymi wyzwaniami. Można tu znaleźć mnóstwo praktycznych narzędzi, np. uważnego obchodzenia się z emocjami. Ponadto pomaga świadomie budować relację z dziećmi; wyjaśnia, jak pomóc im odnaleźć się po rozstaniu rodziców. Można się z niego dowiedzieć, jak poukładać sobie w głowie sprawy miłości, przyszłych relacji, patchworków itd. Pozwala też poznać osoby w podobnej sytuacji.


Oprócz ćwiczeń coachingowych kurs pełen jest różnych przykładów z życia wziętych. A na takich przykładach znacznie łatwiej coś przećwiczyć. Można uniknąć błędów i zainspirować się. I wreszcie – dzięki obecności prawnika w jednym z modułów tego kursu, można dowiedzieć się bardzo wiele o prawnych aspektach rozstania.


Czy uważasz że praca w domowym zaciszu, bez udziału specjalisty – terapeuty czy psychologa, może okazać się wystarczająca?



M. Gołda:
Jestem o tym całkowicie przekonana. Gdybym nie była coachem, a terapeutą, to może odpowiedziałabym przecząco. Ale to kurs coachingowy, korzystający z metod coachingowych, oparty na coachingowych ćwiczeniach. Jest specjalnie zaprojektowany w ten sposób, by każdy, dosłownie każdy – mógł pracować z nimi samodzielnie. Ja nie wiem lepiej, co jest najlepszym wyjściem dla pani Kowalskiej; to pani Kowalska jest najlepszą ekspertką ds. swojego życia, nie jej coach. Ja tylko dostarczam narzędzi, które dopiero w rękach osoby zmotywowanej zaczynają działać. I wtedy potrafią zdziałać cuda. Ale to nie ja te cuda wyczarowuję. Ja inspiruję, prowadzę przez proces, wspieram. Cuda każdy ma swoje na taką skalę, na jaką się zaangażuje. Ponadto, praca w zaciszu domowym nie wymaga wychodzenia z domu. Samodzielny rodzic umie to docenić. Nie wymaga też nakładu środków takich, jak podczas indywidualnych sesji z coachem.


A dla dziecka? Jakie korzyści przynosi udział rodzica w Twoim kursie?


M. Gołda:
Trafne pytanie! Kurs przeznaczony jest oczywiście dla rodziców, ale dziecku, za pośrednictwem rodzica i zmiany jego zachowania, może również przynieść wiele korzyści. Porównałabym ten efekt do zaleceń, jakie dawane są rodzicom w samolocie – w razie gdyby ciśnienie w kabinie spadło, najpierw załóż maskę tlenową sobie, a dopiero potem dziecku.


Mówi się, że szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko. Dokładnie tak jest. W myśl tej zasady, można by dodać: „ogarnięty” po rozstaniu rodzic, to „ogarnięte” dziecko. Innymi słowy, kiedy my, dorośli, uporamy się z bólem po rozwodzie, nie będziemy przenosić go na dzieci. A o to przecież chodzi, prawda? Każdemu rodzicowi zależy na szczęściu dziecka i nie chce obarczać go swoimi problemami. W swoim kursie mówię o tym, jak to zrobić  i pokazuję, jak ćwiczyć to w domu. Omawiam też sporo sytuacji, które mogą spotkać samodzielnego rodzica, a z których on nawet nie zdaje sobie jeszcze sprawy. Dzięki temu, zmniejszamy wiele lęków. Ten kurs mówi też sporo o tym, jak budować relacje z dziećmi oparte na empatii. To z kolei wnosi do tej relacji więcej spokoju, cierpliwości i wdzięczności w życiu rodzinnym.


Skąd pomysł, aby zawrzeć w Twoim Kursie część poświęconą prawu rodzinnemu i opiekuńczemu?


M. Gołda:
Znowu – pomysł z życia wzięty. Pracując nad kursem, rozmawiałam z wieloma osobami. Na sesjach, warsztatach, które prowadzę, ale również podczas pogłębionych wywiadów z samodzielnymi rodzicami, które przeprowadzałam, aby lepiej zrozumieć, czego mogą oczekiwać w tego typu kursie. „Przydałoby się w tym kursie jakieś wsparcie prawne”, słyszałam od nich. To dzięki ich zbiorowej mądrości pojawił się ten wątek. Jako coach nie chciałam wchodzić w buty prawnika, zaprosiłam więc do współpracy kogoś, kto zna się na tym lepiej, Jednocześnie postawiłam na osobę, którą znam i wiem, że ma świetne podejście do ludzi, mec. Dagmarę Jagodzińską.


W jaki sposób można zapoznać się z Kursem?



M. Gołda:
To, czy kurs może nam się przydać, czy jest czymś, co faktycznie nas interesuje, możemy łatwo sprawdzić na stronie samego kursu www.samodzielnirodzice.com. Na stronie znajdują się szczegóły tego, co obejmuje kurs i jak można z niego skorzystać. Pragnę, aby kurs ten, okazał się na tyle trafny i pomocny, żeby każdy samodzielny rodzic mógł wracać do niego po wielokroć i wyciągąć z niego jak najwięcej korzyści dla siebie i swojego dziecka. Tego właśnie życzę wszystkim Samodzielnym rodzicom.

0

Dziecko

Spora część Klientów zamierzających wszcząć postępowanie alimentacyjne lub zgłosić roszczenie alimentacyjne w pozwie rozwodowym, zadaje pełnomocnikom pytanie o to, jak określić wysokość należnych ich dziecku alimentów. Ostateczne dookreślenie kwoty dochodzonego roszczenia alimentacyjnego zależy jednak od samego Klienta. To jego decyzja przesądzi o wpisaniu do pozwu (o rozwód lub alimenty) konkretnej kwoty dochodzonego roszczenia. Zanim jednak pozostawimy Klientowi wybór w zakresie dookreślenia konkretnej wysokości roszczenia alimentacyjnego, niezbędne staje się pouczenie Klienta o tym, czemu właściwie służyć mają alimenty, od czego zależy ich wysokość oraz jakie potrzeby uznaje się w praktyce za „potrzeby usprawiedliwione”.


Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie pomaga nam w precyzyjnym ustaleniu wysokości dochodzonych alimentów. Art. 135 K.R.O. ogranicza się w tym względzie do stwierdzenia: „zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego„. Z tego, że o wysokości możliwych do zasądzenia alimentów decydować będzie m.in. wysokość możliwości majątkowych (zasobność majątku) oraz zarobkowych (wysokość wynagrodzenia, dochodów z działalności) pozwanego, najczęściej doskonale zdajemy sobie sprawę.


Zauważalne trudności budzi jednak określenie zakresu tzw. „usprawiedliwionych potrzeb” uprawnionego do alimentacji. Czym zatem są wspomniane „usprawiedliwione potrzeby”?


Potrzeby usprawiedliwione to takie, których zaspokojenie pozwala uprawnionemu żyć w warunkach odpowiadających jego wiekowi, stanowi zdrowia, wykształceniu itp. Katalog owych potrzeb jest sprawą indywidualną.
Niezaspokojone potrzeby wierzyciela można uznać za usprawiedliwione (a jego sytuację prawną za uzasadniającą wystąpienie do sądu o alimenty), jeżeli nie potrafi on ich zaspokoić samodzielnie pomimo podejmowania w tym zakresie starań*


Dobra praktyka wskazuje na to, aby w pozwach alimentacyjnych uwzględniać co najmniej:
  • miesięczne koszty związane z zakupem wyżywienia;
  • miesięczne koszty związane z zakupem środków czystości i kosmetyków;
  • miesięczne koszty nauki – opłacenia szkół/przedszkoli, zakupu materiałów edukacyjnych, pokrycia komitetów;
  • miesięczne koszty leczenia i wizyt lekarskich, dodatkowo także koszty zakupu leków i suplementów;
  • miesięczne koszty dojazdów do szkoły oraz do domu;
  • miesięczny koszt zakupu odzieży i obuwia – najłatwiej szacowany jako łączny, roczny koszt odzieży podzielony przez ilość miesięcy;
  • miesięczny koszt rozrywki/wyjść dziecka – w przypadku dziecka młodszego, także zakupu zabawek.


UWAGA: warto pamiętać, że do zakresu usprawiedliwionych potrzeb małoletnich w istocie należy doliczyć także koszty mediów zużywanych przez małoletniego, jako członka rodziny zamieszkującej dany lokal lub budynek.
Do zakresu potrzeb uprawnionego do alimentacji wchodzić będzie zatem również szacunkowa wartość przypadającego na małoletniego udziału w kosztach związanych z opłaceniem czynszu za lokal mieszkalny, a także opłat za dostarczenie gazu, wody, prądu, wywóz odpadów, odprowadzenie ścieków i inne.


Wypada zaznaczyć na koniec, iż pojęcie usprawiedliwionych potrzeb wymagać będzie każdorazowo doprecyzowania o szczegóły indywidualnego przypadku. Tak też jeśli dla przykładu, małoletni choruje na atopowe zapalenie skóry, w kosztach jego utrzymania uwzględnić należy szereg medykamentów, środków czystości i środków pielęgnacyjnych posiadających dla niego charakter niezbędny dla zachowania zdrowia i komfortu życia. Jeśli zaś małoletni cierpi z powodu wad postawy, niezbędna może okazać się gimnastyka korekcyjna, fizjoterapia czy odpowiednie zajęcia na basenie, itd.


Co niezwykle istotne, pamiętać należy, iż potrzeby uprawnionego, poza tym, iż „usprawiedliwione” muszą być także realne!
Każda ze szczególnych potrzeb dziecka winna być przy tym należycie udokumentowana, dla wykazania wiarygodności twierdzeń o konieczności jej zaspokojenia.


Po ustaleniu łącznych kosztów utrzymania dziecka, niezbędnym jest wreszcie określenie tego, w jakich częściach każde z rodziców będzie partycypować w ich pokryciu. Niepisana zasada zakłada, iż koszty te winny rozkładać się mniej więcej po połowie. Warto pamiętać jednak o tym, iż zgodnie z par. 2 art. 135 K.R.O. wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego; w takim wypadku świadczenie alimentacyjne drugiego z rodziców polegać będzie na pokrywaniu w całości lub w części kosztów utrzymania lub wychowania uprawnionego.


To jednak, czy całość lub część świadczenia alimentacyjnego przypadającego na rodzica zamieszkującego z małoletnim, może być w całości lub części zaspokajana poprzez samą tylko opiekę nad małoletnim (tj. przy założeniu braku lub ograniczonej wysokości alimentów pochodzących od tego rodzica) oceni Sąd, w konkretnym stanie sprawy.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska


# władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

1

Dziecko, Małżeństwo

W jednej z wiadomości skierowanych na skrzynkę mailową mojego bloga otrzymałam pytanie dotyczące władzy rodzicielskiej. Autorka pisała w mailu: „Ojciec dziecka przebywa aktualnie na terenie Niemiec. W Polsce bywa tylko przy okazji Świąt, czasem wraca na wakacje. Często zdarzając się sytuacje, w których potrzebuję jego zgody, ostatnio zdarzyło się to przy zapisywaniu dziecka do przedszkola i załatwianiu dla niego paszportu. Proponowałam mężowi rozwiązanie problemu na drodze sądowej, ale kategorycznie się temu sprzeciwia. Co robić?”


Zgodnie z art. 111 § 1 K.r.o., jeżeli władza rodzicielska nie może być wykonywana z powodu trwałej przeszkody albo jeżeli rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka, sąd opiekuńczy pozbawi rodziców władzy rodzicielskiej. Pozbawienie władzy rodzicielskiej może być orzeczone także w stosunku do jednego z rodziców.


Przeszkoda w wykonywaniu władzy rodzicielskiej ma mieć charakter trwały. Przez trwałą przeszkodę, uniemożliwiającą wykonywanie władzy rodzicielskiej, należy rozumieć taki układ stosunków, który wyłącza sprawowanie przez rodziców władzy rodzicielskiej na stałe w tym sensie, że albo według rozsądnego przewidywania nie można ustalić czasu trwania tego układu, albo – co najmniej – że układ ten będzie istniał przez czas długi (zob. postanowienie SN z dnia 2 czerwca 2000 r., II CKN 960/00, LEX nr 51976).


W literaturze, za trwałą przeszkodę w wykonywaniu władzy rodzicielskiej uznaje się takie sytuacje, jak np. wyjazd za granicę z zamiarem stałego pobytu
, skazanie na karę pozbawienia wolności na czas dłuższy – aż do chwili upełnoletnienia się dziecka. Są to zatem przyczyny mające charakter obiektywny.


Autorka skierowanego do mnie listu wskazała wyraźnie, iż  ojciec dziecka przebywa za granicą w sposób trwały tj. jak należy domniemywać – prezentując przy tym zamiar osiedlenia się na terytorium Niemiec i zamieszkania nań, na stałe lub co najmniej na okres kilku lat. Trudno więc oczekiwać od niego realnej, bieżącej partycypacji w podejmowaniu decyzji dotyczących dziecka, na równi z matką. Istotnie, jak wskazuje na to autorka listu, może dochodzić do sytuacji, w których brak „niezwłocznej” zgody ojca (lub co gorsza niemożność jej uzyskania w ogóle, z uwagi na brak kontaktu z osobą przebywającą za granicą) może utrudniać załatwienie spraw niezwykle istotnych z perspektywy dobra małoletniego – jak choć przeprowadzenie poważniejszego zabiegu operacyjnego bez zgody obojga rodziców i inne.


O ile zatem stan ten, pomimo często odczuwanych trudności w bieżącym, samodzielnym decydowaniu o kwestiach dotyczących małoletniego, udaje się rodzicowi pozostałemu w kraju, sporadycznie „przezwyciężać” (głównie w przypadku spraw o mniejszym znaczeniu), o tyle pozostaje on całkowicie niedopuszczalny z perspektywy decyzji istotnych dla osoby i majątku dzieci. W ostatnich z wyżej wymienionych sytuacji, brak zgody rodzica obecnego w kraju na określone zabiegi, czy procedury dotyczące małoletnich, może okazać się dalece niekorzystny w skutkach, dla samych małoletniego.

Pozbawienie władzy rodzicielskiej nad małoletnim, rodzica pozostającego za granicą, jest jednak rozwiązaniem najdalej ingerującym w sferę jego praw i obowiązków rodzicielskich. Bywa więc, iż w przypadku rodziców czasowo przebywających za granicą, sąd opiekuńczy zawiesza jedynie ich władzę rodzicielską. Zgodnie z przepisami prawa rodzinnego i opiekuńczego, zawieszenie władzy rodzicielskiej możliwe jest w razie przemijającej przeszkody w jej wykonywaniu. Jak wynika to z ugruntowanej linii orzecznictwa Sądu Najwyższego, „przeszkodę taką może stanowić pobyt w więzieniu czy też długotrwały pobyt za granicą. Podobnie może powstać konieczność zawieszenia władzy w razie długotrwałego pobytu w szpitalu. Przyczyna zawieszenia władzy rodzicielskiej leży po stronie rodziców” (Postanowienie SN z dnia 8 października 1964 r., II CR 418/64 (w:) J. Gudowski, Kodeks rodzinny…, s. 376; postanowienie SN z dnia 8 października 1964 r., II CR 410/64 (w:) J. Gudowski, Kodeks rodzinny…, s. 376).

Co ciekawe, zdarza się jednak, iż nawet w przypadku rodzica nie czasowo, a „stale” przebywającego za granicą, Sąd stosuje rozwiązanie mniej ingerujące w sferę jego władzy rodzicielskiej. Tak też w wyroku SN z dnia 29 listopada 1999 r. (III CKN 483/98, LEX nr 1232431), Sąd ten stwierdził, iż podstawą uzasadniającą zawieszenie władzy rodzicielskiej może być stały pobyt za granicą rodzica. Jak widać, wiele zależy więc od deklaracji rodzica przebywającego za granicą, dotyczących tego jak widzi swoją przyszłość poza granicami kraju i czy przebywa poza terytorium Polski, z zamiarem osiedlenia się na obczyźnie na stałe. Indywidualne okoliczności danej sprawy mogą jednak sprawić, iż nawet na wypadek występowania po stronie rodzica zamiaru osiedlenia się za granicą na stałe, Sąd może czasowo zastosować względem niego rozwiązanie mniej kategoryczne w skutkach, polegające na zawieszeniu, nie zaś pozbawieniu go władzy rodzicielskiej nad dzieckiem.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

0

Dziecko

Do postępowania w sprawie o separację, odpowiednie zastosowanie znajdują przepisy dotyczące postępowania rozwodowego. Analogiczny do orzeczenia rozwodu, pozostaje także skutek orzeczenia separacji, polegający na ustaniu wspólności małżeńskiej majątkowej małżonków (o ile w tym właśnie ustroju, małżonkowie ci, pozostawali przed wydaniem wyroku).


W postępowaniu o separację reguluje się także wszystkie kwestie o których mowa była przy okazji rozwodu. Orzeka się zatem o kwestii winy za doprowadzenie do rozkładu pożycia, kwestii wykonywania władzy rodzicielskiej, ewentualnie także miejscu zamieszkania wspólnych, małoletnich dzieci stron; reguluje się kwestie alimentacyjne i ustala kontakty rodziców z małoletnimi dziećmi.


Na pierwszy rzut oka może zatem wydawać się, że oba postępowania wywierają tożsame skutki prawne. Nic bardziej błędnego. Pomiędzy separacją i rozwodem zachodzi bowiem zasadnicza różnica, polegająca na tym, iż małżonkowie pomiędzy którymi doszło do prawomocnego orzeczenia separacji, w dalszym ciągu związani są węzłem małżeństwa. Oznacza to, iż nie mogą zawrzeć kolejnego związku małżeńskiego. Kobieta względem której orzeczono separację, nie może także powrócić do swojego panieńskiego nazwiska.


Należy pamiętać, iż całkowicie różne są także przesłanki orzeczenia rozwodu i separacji. Dla orzeczenie o rozwiązaniu małżeństwa poprzez rozwód, konieczne jest stwierdzenie przez Sąd, trwałego i zupełnego rozkładu pożycia małżeńskiego stron. W przypadku separacji wystarczy, aby rozkład pożycia pozostawał zupełny.


Opcję separacji w praktyce, wybierają wiec najczęściej te z małżeństw, które choć przekonane o zupełnym rozkładzie swojego pożycia, nie chcą decydować się na ostateczne zerwanie węzła małżeństwa.


Nierzadko wynika to ze względów religijnych lub światopoglądowych. Bywa też tak, że małżonkowie żywią jeszcze nadzieje na powrót do wspólnego pożycia. Warto dodać, iż jeśli powrót ten nastąpi, możliwe jest w każdym czasie zniesienie separacji, na zgodny wniosek stron. Spowoduje to zniweczenie skutków jej orzeczenia, a i powrót przez małżonków do stanu sprzed wydania wyroku o separacji.


Może jednak zdarzyć się tak, że żądania obojga małżonków pozostawać będą rozbieżne. Jeżeli jeden z małżonków żąda orzeczenia separacji, a drugi orzeczenia rozwodu i żądanie to jest uzasadnione, sąd orzeka rozwód. Jeżeli jednak orzeczenie rozwodu nie jest dopuszczalne, a żądanie orzeczenia separacji jest uzasadnione, sąd orzeka separację.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

0

Dziecko

Pytanie czytelniczki: Jestem matką samotnie wychowującą dziecko. Chciałabym złożyć wniosek o 500+. Urzędnik w Urzędzie Miasta poinformował mnie jednak, że nie otrzymam świadczenia, jeśli nie dostarczę prawomocnego wyroku alimentacyjnego. Do czasu, w którym upływa termin końcowy składania wniosków nie zdążę uzyskać wyroku zasądzającego alimenty. Czy mam jakiekolwiek szanse na otrzymanie świadczenia?


Odpowiedź:
Zgodnie z treścią art. 8 ust 2 Ustawy z dnia 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (Dz.U.2016.195 z dnia 2016.02.17 z późn. zm.) świadczenie wychowawcze na dane dziecko nie przysługuje, jeżeli osobie samotnie wychowującej dziecko nie zostało ustalone, na rzecz tego dziecka od jego rodzica, świadczenie alimentacyjne na podstawie tytułu wykonawczego pochodzącego lub zatwierdzonego przez sąd.


Aby otrzymać świadczenie 500+ osoby samotnie wychowujące dziecko muszą zatem legitymować się tytułem wykonawczym pochodzącym od Sądu lub zatwierdzonym przez ten Sąd. Mowa tu o:


– wyroku zasądzającym na rzecz małoletniego (ew. małoletnich) świadczenie alimentacyjne (może występować w dwóch wariantach: wyroku rozwodowego, w treści którego, w jednym z punktów Sąd zasądził alimenty na rzecz małoletnich dzieci rozwiedzionych małżonków, bądź zwykłego wyroku alimentacyjnego czyt. zasądzającego lub podwyższającego świadczenie alimentacyjne);


– ugodzie sądowej lub ugodzie zawartej przed mediatorem i zatwierdzonej przez Sąd.


Dokument złożyć należy jednocześnie z wnioskiem o wypłatę świadczenia. Reguła powyższa nie dotyczy aż 5 przypadków. Mowa tu o sytuacjach, w których:

  1. drugie z rodziców dziecka nie żyje;
  2. ojciec dziecka jest nieznany;
  3. powództwo o ustalenie świadczenia alimentacyjnego od drugiego z rodziców zostało oddalone;
  4. sąd zobowiązał jedno z rodziców do ponoszenia całkowitych kosztów utrzymania dziecka i nie zobowiązał drugiego z rodziców do świadczenia alimentacyjnego na rzecz tego dziecka;
  5. dziecko, zgodnie z orzeczeniem sądu, jest pod opieką naprzemienną obojga rodziców sprawowaną w porównywalnych i powtarzających się okresach.


Co dzieje się jednak w sytuacji, w której rodzic samotnie wychowujący dziecko nie dysponuje żadnym z wyżej wymienionych tytułów? Cóż, nie pozostaje nic innego, jak zainicjowanie jednej z dróg zmierzających do ustalenia na rzecz małoletniego, świadczenia alimentacyjnego, na przyszłość.


Pośród możliwych wariantów wyróżnia się złożenie pozwu o zasądzenie świadczenia alimentacyjnego ewentualnie pozwu o rozwód, zawierającego żądanie zasądzenia alimentów (co spowoduje wszczęcie postępowania sądowego). Jak stanowi art. 333 § 1 k.p.c. sąd z urzędu nada wyrokowi przy jego wydaniu rygor natychmiastowej wykonalności, jeżeli: zasadza alimenty – co do rat płatnych po dniu wytoczenia powództw, a co do rat płatnych przed wniesieniem powództwa za okres nie dłuższy niż za trzy miesiące.


Możliwe jest także skierowanie sprawy na drogę postępowania mediacyjnego. Wyjście to, warto zastosować w przypadkach, rokujących nadzieją na osiągnięcie przez rodziców porozumienia co do wysokości ewentualnego świadczenia alimentacyjnego. Na wypadek nie dojścia przez rodziców do porozumienia, rodzic zainteresowany zasądzeniem alimentów na rzecz małoletniego, zmuszony będzie bowiem i tak, do zainicjowania postępowania sądowego, celem rozstrzygnięcia przez Sąd o wysokości należnych małoletniemu alimentów. Warto podkreślić w tym miejscu, iż skuteczne zastosowanie trybu mediacyjnego, może jednak znacznie przyśpieszyć procedurę uzyskania tytułu wykonawczego. Ugoda zawarta przed mediatorem, podlega zatwierdzeniu przez Sąd poprzez nadanie klauzuli wykonalności. W ten sposób staje się „tytułem wykonawczym zatwierdzonym przez ten Sąd”, o którym to tytule wspomina art. 8 Ustawy dotyczącej 500+.


Co jednak jeśli tytułu wykonawczego nie da się uzyskać zanim upłynie termin do złożenia wniosku o przyznanie świadczenie 500+?


Zgodnie z poprawką wprowadzoną do Ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, mocą Ustawy z dnia 7 lipca 2017 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z systemami wsparcia rodzin, w przypadku gdy osoba samotnie wychowująca dziecko, której prawo do świadczeń rodzinnych w stosunku do danego dziecka uzależnione jest od ustalenia na rzecz tego dziecka od jego rodzica świadczenia alimentacyjnego na podstawie tytułu wykonawczego pochodzącego lub zatwierdzonego przez sąd (np. wyroku zasądzającego alimenty), złoży wniosek o ustalenie prawa do świadczeń i nie dołączy do wniosku tego tytułu wykonawczego – podmiot realizujący świadczenia rodzinne przyjmuje wniosek i wyznacza termin 3 miesięcy na dostarczenie brakującego tytułu.


W przypadku dostarczenia tytułu wykonawczego lub innych dokumentów poświadczających okoliczności, o których mowa wyżej, w wyznaczonym ku temu terminie 3 miesięcy – świadczenia rodzinne przysługiwać będą wnioskującemu od miesiąca złożenia wniosku, jeżeli spełnione są pozostałe warunki uprawniające do świadczeń. Niezastosowanie się do wezwania skutkuje pozostawieniem wniosku bez rozpatrzenia.


Dla tych, spośród samotnych rodziców, którzy przed końcem terminu do składania wniosków o przyznanie 500+, nie zdążą złożyć wraz z wnioskiem wyroku zasądzającego świadczenie alimentacyjne ewentualnie ugody zatwierdzonej przez Sąd, gmina będzie zawieszać postępowanie w sprawie o przyznanie świadczenia 500+. Beneficjent otrzyma trzymiesięczny termin na przedstawienie dokumentów. Na wpadek wyboru opcji postępowania sądowego, początkowo wystarczy przedstawić zabezpieczenie na poczet powództwa alimentacyjnego. Odnośnie tego ostatniego, zgodnie z przepisami procedury cywilnej, postanowienie o zabezpieczeniu winno zostać wydane nie później niż w terminie 1 miesiąca od złożeniu wniosku.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

9

Dziecko

Przyczyny pozbawienia władzy rodzicielskiej mogą być różne. Muszą jednak każdorazowo oscylować wokół ustawowo dookreślonych przesłanek, pozwalających na tak dalece idącą ingerencję w sferę władzy rodzicielskiej.


Pozbawienie władzy rodzicielskiej może nastąpić zatem wyłącznie w trzech grupach przypadków:

  1. wystąpienie trwałej przeszkody w  wykonywaniu władzy rodzicielskiej;
  2. nadużywanie władzy rodzicielskiej;
  3. rażące zaniedbanie obowiązków względem dziecka.


Choć rzecz wydaje się jasna, skutki pozbawienia władzy rodzicielskiej rodzą sporo wątpliwości wśród klientów zgłaszających się do Kancelarii w sprawach z dziedziny prawa rodzinnego. Pośród szeregu wątpliwości prawnych dotyczących opisanych wyżej kwestii, nader często powtarza się pytanie:


CZY POZBAWIENIE WŁADZY RODZICIELSKIEJ WPŁYNIE NA OBOWIĄZEK ALIMENTACYJNY RODZICA POZBAWIONEGO TEJ WŁADZY?


Na tak postawione pytanie, wypada udzielić odpowiedzi krótkiej, acz treściwej: Nie.


Władza rodzicielska to zespół praw i obowiązków rodzica względem dziecka. W wyjątkowych sytuacjach, wyraźnie wymienionych w przepisach Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zespół ten, może ulegać modyfikacji (np na skutek pozbawienia, ograniczenia, a  nawet „zawieszenia” władzy rodzicielskiej). Kwestia ta, pozostaje jednak całkowicie niezależna od obowiązku alimentacyjnego rodzica względem dziecka. Obowiązek alimentacyjny wynika bowiem nie – z faktu posiadania władzy rodzicielskiej nad dzieckiem, a z więzów pokrewieństwa, które nawet w przypadku pozbawienia lub ograniczenia władzy rodzicielskiej rodzica, nie przestają istnieć.


Podsumowując osoba: pozbawiona władzy rodzicielskiej; o ograniczonej władzy rodzicielskiej; o zawieszonej władzy rodzicielskiej – pomimo doznanych, faktycznych ograniczeń w sferze władzy rodzicielskiej nad dzieckiem, w dalszym ciągu obowiązana będzie płacić na jego rzecz, należne alimenty.


Wyjątkiem pozostaje sytuacja, w której dziecko, co do którego pozbawiono jednego z rodziców władzy rodzicielskiej, zostaje przysposobione (adoptowane) przez osobę trzecią (np nowego partnera matki). Wówczas to bowiem zobowiązanym alimentacyjnie pozostawał będzie przysposabiający.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

0

Dziecko, Małżeństwo

Osoby noszące się z zamiarem rozwodu lub znajdujące się w trakcie postępowania rozwodowego coraz częściej zwracają się do prawników z zapytaniem o istotę zmian, jakie po ostatniej nowelizacji Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego nastąpiły w zakresie powierzania rodzicom małoletniego dziecka, wykonywania władzy rodzicielskiej w stosunku do jego osoby.


Pokrótce postaram się zatem odpowiednio przejrzyście, przedstawić zainteresowanym, istotę wprowadzonych innowacji. Zacznijmy jednak od przeanalizowania stanu prawnego, który towarzyszył nam do niedawna w tym przedmiocie…


Jak było przed nowelizacją KRO?


Bezpośrednio przed wejściem w życie aktualnie obowiązujących przepisów Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, dotyczących kwestii powierzania wykonywania władzy rodzicielskiej nad wspólnym, małoletnim dzieckiem rozwodzących się małżonków, sądowi orzekającemu o rozwodzie rodziców dziecka, przysługiwały następujące możliwości:


1.
Sąd mógł powierzyć obojgu rodzicom dziecka wspólne wykonywanie władzy rodzicielskiej nad ich małoletnim dzieckiem – warunkiem pozostawało występowanie pomiędzy małżonkami porozumienia co do zgodnego i harmonijnego współdecydowania o istotnych kwestiach dotyczących dziecka w przyszłości. Porozumienie to, określane mianem „planu wychowawczego” rodzice sporządzali na własną rękę, poza salą posiedzeń sądowych. Rozwiązanie to dotyczyło więc przypadków, w których małżonkowie pozostawali ze sobą w poprawnych stosunkach i skłonni byli do kompromisów w decyzjach dotyczących ich potomstwa.


2.
Jeśli rodzice nie wykazywali zdolności porozumienia się w sprawach dotyczących dziecka, a ich stosunki pozostawały na tyle napięte, iż nie można było oczekiwać od nich harmonijnego współdziałania na rzecz dobra małoletniego, sąd zobowiązany był powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców dziecka, przy jednoczesnym ograniczeniu roli drugiego z rodziców do współdecydowania o istotnych sprawach dotyczących dziecka (nigdy nie oznaczało to jednak i w dalszym ciągu nie oznacza faktycznego ograniczenia władzy rodzicielskiej któregokolwiek z nich). Rozwiązanie to dotyczyło wyłącznie tych przypadków, w których drugie z rodziców nie stwarzało zagrożenia dla dobra dziecka.


3.
Na wypadek wspomnianego wyżej, zagrożenia dla dobra małoletniego, sąd władny był pozbawić rodzica władzy rodzicielskiej nad dzieckiem.


Co zmieniło się po nowelizacji?


W świetle znowelizowanych przepisów, pomiędzy rozwiązanie opisane w punkcie 1, a rozwiązanie określone punktem 2 (które w dalszym ciągu pozostają aktualne co do swej istoty) wkracza zupełnie nowe uprawnienie Sądu. Odtąd bowiem, nawet w tych przypadkach, w których pomiędzy małżonkami brak jest porozumienia co do zgodnego, harmonijnego współdecydowania o istotnych kwestiach dotyczących dziecka, co powoduje, iż nie są oni w stanie opracować wspólnego planu wychowawczego dotyczącego jego osoby, sąd może pozostawić obojgu rodzicom wykonywanie władzy rodzicielskiej nad dzieckiem. Brak planu wychowawczego rodziców dziecka, przestaje być przeszkodą dla pozostawienia obojgu małżonkom pełni praw związanych z wykonywaniem władzy rodzicielskiej i nie przesądza już automatycznie o stosowaniu przez sąd rozwiązania określonego w pkt 2. Nadto, sąd może od tej pory, na zgodny wniosek małżonków nie orzekać o kwestii kontaktów z dzieckiem, pozostawiając w gestii rodziców ustalenie tej kwestii w przyszłości.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

0

Dziecko

Między mną, a ojcem mojej córki orzeczony został rozwód. W wyroku rozwodowym Sąd orzekł o powierzeniu mi wykonywania władzy rodzicielskiej nad dzieckiem i zachował po stronie męża prawo współdecydowania o istotnych kwestiach dotyczących życia córki, jak choćby wyjazdach za granicę. W tym roku planuję wyjechać z dzieckiem na zagraniczne wakacje. Potrzebuję dla niego paszportu. Czy zgoda ojca dziecka jest w tym wypadku obligatoryjna? Gdzie mogę zwrócić się, jeśli jej nie uzyskam?”


Pytanie o wymóg zgody drugiego z rodziców na wydanie paszportu dla małoletniego dziecka, powtarza się wyjątkowo często. Tym większe nasilenie częstotliwości jego zadawania następuje w okresie przedwakacyjnym, w jakim znajdujemy się aktualnie. Dla złożenia w urzędzie paszportowym, formularza wniosku o wydanie paszportu dla dziecka, każde z rodziców zmuszone jest do uzyskania pisemnej zgody drugiego z rodziców. Zgoda ta nie zawsze pozostaje oczywista, nierzadko stając się źródłem konfliktu stron co do planowanego wyjazdu.


Problematyka ta dotyczy w szczególności rodziców rozwiedzionych.
Nierzadko ich wzajemne stosunki determinuje chęć wzajemnego dokuczenia i „zablokowania” planów byłego małżonka, na samodzielne życie w pojedynkę. W obawie przed wywiezieniem dziecka poza granicę kraju, drugie z rodziców sporadycznie zgadza się w sposób dobrowolny na wyrobienie dziecku paszportu.


Nie można jednak wykluczyć, iż z zagadnieniem tym spotkamy się także w przypadku rodziców, pozostających w dalszym ciągu związanymi formalnym węzłem małżeńskim, których wzajemne, negatywne nastawienie i całkowity brak porozumienia, uniemożliwiają zgodne złożenie wniosku.


Żadna z opisanych wyżej sytuacji (braku porozumienia pomiędzy rodzicami rozwiedzionymi i pozostającymi w dalszym ciągu w związku małżeńskim) nie jest jednak beznadziejna. Uzyskanie paszportu dla dziecka możliwe jest bowiem także w przypadku braku zgody jednego z rodziców na złożenie wniosku.


W sytuacji, gdy drugie z rodziców odmawia zgody na złożenie wniosku o paszport dla dziecka, rodzic wnioskujący o jego wydanie winien zwrócić się do sądu rodzinnego i opiekuńczego, właściwego ze względu na miejsce zamieszkania dziecka, z wnioskiem o wyrażenie przez sąd, zastępczej zgody na wydanie wyżej wymienionego dokumentu podróży. Opłata od wniosku wynosi 40,00 zł.


Po wstępnym rozpoznaniu wniosku, pod kątem ewentualnych braków formalnych – sąd wyznacza posiedzenie, na które wzywa rodziców i ustala przyczyny braku zgody jednego z nich na wydanie paszportu. Jeśli uzna, iż brak zgody rodzica sprzeciwiającego się wydaniu dokumentu, nie pozostaje poparty „ważnymi przyczynami” tej odmowy i jako taki, pozostaje sprzeczny z dobrem dziecka – wyda postanowienie uwzględniające wniosek. Jeśli rodzicowi sprzeciwiającemu się wyjazdowi dziecka, uda się wykazać jakie to „ważne przyczyny” determinują po jego stronie, brak zgody na paszport dziecka i w jakim stopniu zagrażają one dobru samego małoletniego, sąd oddali wniosek, co w kolokwialnym rozumieniu oznaczać będzie dla rodzica wnioskodawcy brak możliwości skutecznego wyrobienia paszportu.


Należy zaznaczyć, iż praktyka odmowy zgody zastępczej na wydanie paszportu, należy do rzadkości i stosowana jest co do zasady, w przypadkach szczególnych.


Na wypadek uwzględnienia wniosku – postanowienie sądu zastępuje zgodę rodzica przeciwnego wydaniu paszportu. Po uprawomocnieniu się postanowienia (co w najbardziej optymistycznej wersji oznaczało będzie konieczność odczekania kolejnych 21 dni od daty ogłoszenia lub doręczenia postanowienia) rodzic wnioskujący o wydanie paszportu, może wylegitymować się przedmiotowym postanowieniem w urzędzie paszportowym. Warunkiem jest jednak uprzednie wystąpienie o wydanie odpisu postanowienia przez sąd, co dodatkowo wydłużyć może okres oczekiwania na skuteczne załatwienie sprawy.


Jeśli zatem przewidujemy, iż stanowisko drugiego z rodziców w sprawie wydania naszemu dziecku paszportu, może pokrzyżować nam wakacyjne plany wyjazdowe – zacznijmy działać z pewnym wyprzedzeniem. Uzyskanie zastępczej zgody sądu opiekuńczego wymaga bowiem czasu, a procedury nie da się przyśpieszyć. W praktyce może więc zdarzyć się, że termin planowanego wyjazdu poprzedzi na długo datę, w której uzyskamy formalne, zielone światło do wyjazdu z dzieckiem za granicę.

Pozdrawiam,

Adwokat Dagmara Jagodzińska

władza rodzicielska, alimenty bielsko, rozwód, bielsko, adwokat, prawo rodzinne bielsko, kancelaria adwokacka, adwokat od rozwodów, adwokaci od rozwodów, prawo rodzinne bielsko, kontakty z dzieckiem, uregulowanie kontaktów z dzieckiem, kontaktyzdzieckiembielsko, sprawyrodzinneadwokatbielsko

0